Podróże nieduże

Ostatnio sporo podróżuję, ale raczej przemieszczam się, niż zwiedzam 😉
Wczoraj doszłam do wniosku, że warto podróże określać nie odległością w kilometrach, ale czasem ich pokonania. Tak jest np. w Indiach, tak jest w USA i w wielu innych miejscach na świecie. Odcinek z Łodzi do Warszawy na Okęcie i podróż powrotna zajęły mi praktycznie cały dzień. Najpierw zmiana trasy podczas podróży – w Skierniewicach zamiast jechać dalej via Żyrardów, pociąg TLK pojechał przez Sochaczew, czyli dookoła świata 😉 Wiem, że były problemy z torami i że to wszystko dla bezpieczeństwa pasażerów..
A potem była epopeja powrotna – pociągi SKM odjeżdżały wg sobie tylko wiadomego rozkładu, co oznaczało, że w żaden sposób nie mogę zaplanować połączenia z Warszawy Zachodniej do Łodzi. Zapachniało przygodą… 😉 I tak to potraktowałam 🙂

Reklamy

30 myśli nt. „Podróże nieduże

  1. Czekam na teleporty albo przynajmniej tą japońską kolej ekspresową o szybkości 500 km. 😉
    Chciałbym znaleźć się nad morzem i u podnóża Tatr w 2h bez odrywania się od ziemi. 🙂

    Lubię to

    • Słuszna uwaga. Mam wrażenie, ba, nawet graniczy ono z pewnością, że JEST coraz gorzej w tej materii. I nie pomagają żadne plany rządu, bo zwyczajnie nic się nie zmienia (na plus). Kilka lat temu jeździłam do Gdyni 5,5 godziny, a teraz? prawie 8..
      I jak tu nie ponarzekać sobie..? 😉

      Przy okazji – marzy mi się taka podróż pociągiem nad Bajkał, a może i dalej..? 😉

      Lubię to

      • Tanie bilety kolejowe… Z pewnością będą jeszcze „tańsze”, hahaha.
        No to policzmy. Załóżmy, że wybieram się na Okęcie. Licząc tylko sam pociąg klasa 2 zapłacę pomiędzy 150 a 180 zł. Do stolicy mam ok. 300 km. Nawet paląc 10 litrów na sto kilometrów i benzynę po 6 zł wychodzę „na swoje”. Szczerze mówiąc w dwie osoby to już opłaca mi się jechać na lotnisko taksówką, bo nawet płacąc kierowcy za pusty kurs powrotny plus stówę zarobku to wszyscy jesteśmy hepi (zwłaszcza ja, bez dźwigania walizek po peronach). A jak będzie marudził, że stówa za mało to pojadę swoim i zostawię auto na parkingu przy lotnisku (w Krakowie na Balicach biorą 10zł za dobę, nie wiem ile w stolicy). Zdążymy z żoną wrócić z tygodniowych wczasów na Rodos i jeszcze zmieścić się w kosztach. W każdym razie mogę powiedzieć: – PKP? Nie. dziękuję.
        Śmieszne, ale prawdziwe.

        Lubię to

        • Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ja też wolałabym jechac swoim samochodem, bo wiem, na czym siedzę i że żadna pluskwa made in PKP się do mnie nie przypałęta. Ale czasem Wugusiu, „niedasie” inaczej, tylko trzeba korzystać z kolei.
          No, ale autobusu za 1 + 1 zł nie przebijesz 😉

          Lubię to

  2. czyli krótko mówiąc – kolej dba o to, by nie było zbyt monotonnie 🙂
    Ja pamiętam jak pewnego dnia na dworcu usłyszałam „Pociąg …X… opóźniony 300(!) minut” 😀 Myślałam, że się przesłyszałam, ale nie… i takie cuda się zdarzają 😉

    Lubię to

    • Incendia :)) Ale popatrz, jaka precyzja – nie 258, nie 302, ale 300 minut ;))
      Przypomina to dokładnie pewien obrazek z dworca Łódź Kaliska, gdzie kasa biletowa czynna jest od godziny:
      06.00.00 – absolutna precyzja!! :))
      (jak znajdę zdjęcie to wstawię tu 🙂

      Lubię to

  3. Podróż z Warszawy do Łodzi zajmuje cały dzień, z Warszawy do Pruszkowa ostatnio pół dnia, a obawiam się, że to jeszcze nie koniec możliwości PKP. Ale nie narzekam – dzięki nim codziennie odbywam długie podróże 😉

    Lubię to

    • Czesc, Wygodna 🙂 Podróże kształcą, a jadąc powoli, zauważamy więcej szczegółów. Chyba to właśnie jest celem PKP – dbałość o szczegóły 😉
      A poza tym nie jestem pewna, ale coś mi się zdaje, że bilety staniały…??

      Lubię to

      • Przygoda, przygoda kazdej chwil szkoda … Kilka lat temu, jak jeszcze mieszkalam w Wa-wie to czesto jezdzilam, pociagiem oczywiscie, do Bielska, wtedy byl taki fajny pociag Bialystok – Bielsko – Biala, wsiadalam i nic mnie nie interesowalo a po szesciu godzinach bylam na miejscu. W ubieglym roku w wakacje okazalo sie ze juz nie ma tego pociagu i ze ogolnie wcale nie tak latwo koleja dostac sie do Bielska, a poza tym zaden pociag, oprocz Intrecity nie jezdzi tam bezposrednio i trzeba sie przesiadac w Katowicach …
        A ja tez bym chciala nad Bajkal, na Syberie … Sluchalam sobie ostatnio „Pojedynek z Syberia” Romualda Koperskiego i wiem ze to wymarzone miejsce dla mnie, musiala bym tylko znalezc kogos kto tez chcialby odpoczac od miasta, halasy, tloku … a tam w kolo sama przyroda a ludziow na lekarstwo …

        Lubię to

        • Dina, witaj :)) To dziwne, że nie ma bezposredniego połączenia z Warszawy do Bielska? aż się wierzyć nie chce, że TLK jest takie beztroskie.. Wiem, że na Zachodzie znakomicie funkcjonuje komunikacja lotnicza, nie tylko między dużymi miastami, ale i tymi trochę mniejszymi 😉 U nas wciąż to nieopłacalne..
          Dina, jak popytasz, to z pewnością znajdziesz parę osób, które też by się wybrały nad Bajkał. Wprawdzie co innego wycieczka, a co innego dłuższy pobyt.
          Tylko te komary, jak byki.. Podobno są wielkie i natarczywe, to cały minus bajkalskiej przyrody..

          Lubię to

          • Wiem o komarach, ogladalam mkiedys dokument o syberyjskich reniferach jak doslownie uciekaja przed komarami, a pan Koperski tez o nich pisal, ale pisal tez o muchach ktore dziury w skorze czlowiekowi wygryzaja. Wiesz to jak narazie takie marzenie, bo teraz raczej nie da rady, ale ja mysle ze i moje wymarzone Vancouver odwiedze i nad Bjkal tez pojade … Bo marzenia sie spelniaja, bo kiedys bardzo chcialam sie Angielskiego uczyc i nigdy nawet mi do glowy nie przyszlo ze moge to robic u samego „zrodla”, chcialam tez miec kota tak od urodzenia i mam chociaz wcale nie mial byc moj i placze sie mi to moje marzenie pod nogami juz od siedmiu lat

            Lubię to

            • Oj, tak, masz rację Dina.. Marzenia się spełniają 🙂
              Ale spełniają się tym, którzy wierzą w swoje marzenia i nie boją się ich.
              Jesteś z pewnoscią coraz bliżej realizacji swoich podróży, one są już tak na wyciągnięcie ręki 🙂 Sama widzisz, że jeśli się czegoś bardzo chce, to się to spełnia, a w jaki sposób? już nieistotne. Trzymam kciuki, Dina 🙂

              Lubię to

      • Witaj „w klubie” pstrykaczy. Ja też po prostu klikam. Trzeba mieć niesamowite oko i specyficzny rodzaj wyczulenia na kadr (plus niezły sprzęt i umiejętności techniczne), by porywać się na fotografię artystyczną. Myślę, że nasze pstrykanie jest w sam raz, opowiada o nas, o tym co zobaczyliśmy, co się wokół dzieje. To taka fotografia użytkowa 🙂

        Lubię to

        • Tak, to nasze widzenie otoczenia. Czasem udaje się pokazać coś w interesujący sposób, ale większość to zwyczajne obrazki. Nie ubolewam nad tym, traktuję fotografowanie jako swego rodzaju pamiętnik. (w związku z tym, że pamięć coraz bardziej nie ta.. 😉 )
          Niedawno fotografowałam ciekawe graffiti i nagle w kadr wleciał mi gołąb. Wyszło dość interesujące zdjęcie, a gdybym specjalnie „polowała” na coś takiego, pewnie bym omszała i osiwiała, zanim bym złapała taką scenkę.
          A fotografia artystyczna to tak, jak mówisz – nie tylko oko, ale i trochę sztuczek typu fotoszop 😉

          Lubię to

  4. Uwielbiam podróżować pociągami i kocham przygody! W sumie już od dłuższego czasu przymierzam się, aby napisać coś o pociągach i w ogóle…ale tak jakoś odkładam to i odkładam…

    Polubione przez 1 osoba

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s