Lato z ikonami

on

Lato wciąż trwa. Ale, jak to w Polsce – nigdy nie wiadomo, jakie będzie 😉 Czasem kaprysi upałami, a czasem znów chłodzi, sypie gradem i zniechęca do wszystkiego. Dlatego mam propozycję spędzenia czasu na każdą ewentualność pogodową:) Wybierzcie się np. na wystawę lub do muzeum – jeśli, oczywiscie, lubicie taką formę spędzania czasu i macie w pobliżu akurat coś wartego obejrzenia. Jeśli jesteście np. w Puszczy Knyszyńskiej, to warto wybrać się do Supraśla na zakupy, a przy okazji odwiedzić tamtejsze Muzeum Ikon. Muzeum mieści się w budynku dawnego Pałacu Archimandrytów i ma w swojej kolekcji sztuki sakralnej prawosławia 1116 ikon oraz 28 realiów z XVIII i XIX wieku.
Jest to pierwsze w Polsce muzeum interaktywne, w którym można zobaczyć ikony w kilku salach stylizowanych na pieczarę pustelnika, czy wiejską chatę, można zobaczyć mnicha piszącego ikonę (Tak, tak.. ikony się pisze, nie maluje.. 😉 ), a wszystko opatrzone jest bogatą ilustracją muzyczną i świetlną. Tego, niestety, nie da się pokazać na zdjęciach, ale odrobinę nastroju tak 😉

Jeśli jednak nie traficie do Supraśla, to być może ten wpis będzie zachętą do odwiedzenia Muzeum Ikon za rok 🙂

Reklamy

31 Comments Add yours

  1. KBG pisze:

    w rożnych miastach jest nauka czytania i pisania ikon … może kiedyś dotrę na taki kurs …

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      A może wybierz się na Bałkany, jak zachęca Aggy ponizej 🙂

      Polubienie

      1. KBG pisze:

        no to były już odjazd na całego 🙂 ikony na Bałkanach 🙂
        kusicielka 😉

        Polubienie

        1. ugoldenbrown pisze:

          2 w 1 – wypoczynek na Bałkanach i nauka pisania ikon :))
          A Aggy być może poleci jakieś miejsca w Serbii.. 🙂

          Polubienie

          1. KBG pisze:

            czyli taki Bałkański „łoś end goł” ;)) kuszące 🙂

            Polubienie

  2. wiecznebg pisze:

    No nic tylko musisz koniecznie zawitac na Balkany. Sa ludzie tutaj, ktorzy maja opanowana do perfekcji sztuke tworzenia ikon. Nie jestem religijna ale zachwycaja mnie zawsze kolory i te techniki jakie mozna znalezc w manastyrach czy cerkwiach. Bylam kiedys przed muzeum etnograficznym w Belgradzie na malych warsztatach na ktorych uczono tworzyc ikony roznymi technikami. Ponadto na ulicach wystaja artysci proponujacy swoje ikony do sprzedazy i niekoniecznie zwiazane sa to ze sztuka sakralna.

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      Mam podobnie – dla mnie ikony to małe dzieła sztuki, niektóre są skromne, inne bardzo bogato zdobione, ale każde to perełka 🙂
      Jak masz jakieś zdjęcia ikon, to może pokażesz na swoim blogu? 🙂 Chętnie polukam na te bałkanskie cacka 🙂

      Polubienie

  3. ewa999 pisze:

    Może kiedyś wybiorę się do Supraśla niemniej jednak, dzięki twojemu wpisowi czuję się jakbym już tam była :)))

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      Po to właśnie są blogi, Ewo :)) Mam podobnie, gdy np. wędruję z Urdenem po różnych zakątkach kraju i oglądam kościółki, czy cerkiewki.. W Supraslu jest też znakomity teatr, można sobie urządzić ucztę duchową 🙂

      Polubienie

  4. wg108 pisze:

    Byłem kiedyś chwilę przy konserwacji ikony. No, trzeba mieć benedyktyńską cierpliwość ;))) W każdym razie, gdy zobaczyłem finalny efekt odświeżenia malowidła to oniemiałem z zachwytu.
    Wiele z nich ma tyle mówiących detali, że rzeczywiście jakby nie została namalowana a napisana

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      Chciałabym to kiedyś zobaczyć na własne oczy, jak się tworzy ikonę. Wprawdzie w muzeum przewodniczka puściła film o pisaniu ikon, ale co innego film, a co innego być obecnym ciałem i duchem przy tym. Przewodniczka zapewniała, że ikony się pisze, to i ja tak przekazuję 🙂

      Polubienie

  5. Ile to umiejętności i cierpliwości wymagało tworzenie takich dzieł. Podziwiam twórców.

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      I ja również podziwiam twórców tych dzieł..
      Znalazłam dość ciekawy film o pisaniu ikon, warto zerknąć:

      Polubienie

  6. krogulec14 pisze:

    W Noc Muzeów byłem na zamku w Szamotułach, gdzie jest największa, po tej stronie Wisły, kolekcja ikon. Ale nie tylko stąd wiem, że ikony się pisze 🙂

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      Jeśli dobrze pamiętam, to w Noc Muzeów prezentowałeś byłeś nie tylko widzem, ale i prezenterem 🙂
      Czytałam niedawno książkę JL Wiśniewskiego „Los powtórzony”, gdzie była piękna scena oglądania ikon nocą przy świecach.. Wydaje mi się, że zwłaszcza ikony wiele zyskują na takiej nocnej scenerii, bo zaczynają jakby kolejne życie w chybotliwym blasku świec..

      Polubienie

      1. krogulec14 pisze:

        Jako, że kontakt z dyrektorem muzeum mam dobry, to delikatnie podrzucę Mu sugestię 😉

        Polubienie

        1. ugoldenbrown pisze:

          To właśnie są te klimaty, klimaciki…
          Zmiany na dobre zawsze są potrzebne, a muzeum może zyskać na popularności 🙂

          Polubienie

  7. Cane pisze:

    Fenomenalne.

    Polubienie

  8. Palpfikszyn pisze:

    Hmmmm… nie chcę nic mówić, ale ikon to się naoglądałem na świętej Górze Athos. Nawet mam coraz silniejszą motywację, żeby tam pojechać jeszcze raz…

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      Skoro już tam byłeś, czy nie ciągnie Cię w inne miejsca pełne ikon? Np. na Bałkany?
      Ale, oczywiście, nie krytykuję chęci powtórki na Górze Athos 😉

      Polubienie

      1. Palpfikszyn pisze:

        Na Bałkanach mieszkałem w sumie ponad rok. Poza tym widziałem już trochę ikon na Meteorach, w Rosji czy Gruzji… Nie jestem religijny, nie ciągnie mnie do żadnych tworów chrześcijańskich. Dla mnie to zwykłą ciekawość i poznanie czegoś nowego. Nie mam jakiegoś parcia akurat na ikony….

        Polubienie

        1. ugoldenbrown pisze:

          No, tak, poznajemy się (blogowo 🙂 ) Przebiegłam trochę po Twoich wpisach i wiem, że od wielu lat jeździsz po świecie zawodowo i prywatnie, bo gdy się raz człek skazi bakcylem poznawania, to tak łatwo nie odpuści.. Gdy jestem w nowym miejscu, to chcę je poznać poprzez to, co dla tego miejsca charakterystyczne, chcę poznać jego smaki i zapachy, muzykę i zwyczaje, popatrzeć na ludzi, jacy są, co lubią.. Przy okazji i różne świątynie – zajrzeć, obejrzeć, zadziwić się.. A dopóki ciekawi nas świat, dopóty życie ma sens :))
          Właśnie jestem teraz na etapie obmyślania jakiejś podróży na jesień. Ale jeszcze nie zdecydowałam, co to ma być.

          Polubienie

          1. Palpfikszyn pisze:

            Gruzja! 🙂 Tanio, miło, jedzenie przepyszne! A jak Cię ciągną klimaty zabytków chrześcijańskich – to przecież Gruziński Kościół Autokefaliczny. Tam co druga świątynia ma korzenie gdzieś w VII czy IX wieku… i jakoś nie sprawia to wrażenia na nich.

            A skoro przejrzałaś, co ja sobie cenię w podróżowaniu to… nie zostaje mi nic innego jak się z Tobą zgodzić. Zapachy, smaki, widoki i lokalni ludzie. Kolejność dowolna!

            Polubienie

            1. ugoldenbrown pisze:

              Myślałam o Gruzji, o Armenii, ale jeszcze nie teraz, nie w tym roku.. Z różnych względów muszę się teraz oszczędzać i raczej dalsze podróże nie wchodzą w grę.
              Ale wyobraź sobie, że wczoraj (!!) dostałam zaproszenie od znajomych z Moskwy! :)) I kto wie, czy nie skorzystamy z mężem z tego zaproszenia.. 🙂

              Polubienie

  9. MrsDalloway pisze:

    W Bieszczadach, tam miałam okazję widzieć gołym okiem. To jedyne obrazy religijne, które nieustannie wywołują we mnie duże emocje.
    A może to z umiłowania prostoty.

    Polubienie

    1. ugoldenbrown pisze:

      Nie dziwię się, Mrs Dalloway, że bieszczadzkie cerkiewki wywołują w Tobie emocje.. To magiczne miejsca, gdzie przenikają się światy..

      Polubienie

      1. MrsDalloway pisze:

        pamiętam jedną z nich, schowaną w lesie, a w środku rzeźbę strapionego Chrystusa. Piękne miejsce.

        Polubienie

        1. ugoldenbrown pisze:

          Może i dobrze, że są wciąż miejsca schowane przed światem..? W ten sposób przetrwają dłużej w czystej postaci, bez komercyjnego nalotu.

          Polubienie

          1. MrsDalloway pisze:

            To święta racja, gdyby nie studenci, budynek sczezł by na dobre, cieszy serce, że odnawiają go nie przyjmując żadnych gratyfikacji. A mówi się, że młodzież taka zła:))

            Polubienie

            1. ugoldenbrown pisze:

              😉 Pamiętam, że moi pokolenie moich Rodziców też narzekało na młodzież, zdaje się, że tego się nigdy nie zmieni 😉
              Ale zawsze znajdą się Ludzie przez duże L, którzy doceniają tradycję, wartości przeszłości, a nie tylko blichtr i błyskotki.

              Poza tym – to mogli być też studenci jakichś artystycznych kierunków, którzy w ten sposób odrabiali praktyki.

              Polubienie

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s