O, mowo polska..!!

Czy pamiętacie „Humor zeszytów”? Kiedyś był bardzo popularny, zaśmiewaliśmy się z tych  zdanek, śmiesznych pomyłek, zamiany podmiotów itd.. O ile można było spojrzeć na te „humorki” z przymrużeniem oka, bo pisały to dzieci, które miały prawo do błędów, to zdania, które przytaczam poniżej nie są do śmiechu. Pochodzą z różnych naukowych podręczników (??!), mają zatem przekazywać informacje. Zapewne przekazują wiele informacji, ale przyswojenie ich jest karkołomne.. Najpierw trzeba te zdania rozebrać na czynniki pierwsze, by zrozumieć, co Autor chciał przez to powiedzieć..? Jakiś czas temu Volfee napisał ciekawy wpis o trudnych słowach.. Polecam!

JEDNO zdanie:
„Stosowanym normatywem w naszym kraju jest najwyższe dopuszczalne stężenie (NDS), które definiowane jest jako średnie stężenie ważone, którego oddziaływanie na pracownika w ciągu 8 – godzinnego dobowego i  przeciętnie tygodniowego, określonego w Kodeksie pracy wymiaru czasu pracy, przez okres jego aktywności zawodowej, nie powinno spowodować ujemnych zmian w jego stanie zdrowia oraz w stanie zdrowia jego przyszłych pokoleń.”

A tu coś o zwierzętach na etacie:
„Również Nieuwenhuijsen i wsp.[13] odnotowali częstsze występowanie dolegliwości chorobowych ze strony dolnych dróg oddechowych u osób uczulonych na zwierzęta laboratoryjne, które pracowały w bezpośrednim z nimi kontakcie.”

I czym zajmują się polscy piekarze:
„Badania polskich piekarzy ujawniły, że oznaczenie asIgE w surowicy charakteryzowało się relatywnie niewielką czułością w diagnostyce zawodowego nieżytu nosa i astmy (odpowiednio 43,6 i 46,2%) oraz nieco wyższą swoistością (odpowiednio 83,8 i 88,7%).”

Reklamy

23 myśli nt. „O, mowo polska..!!

  1. Staram się pisać w miarę jasno i prosto, tylko nie zawsze mi się to udaje. Jeśli miałbym oceniać samokrytycznie, to brakuje mi staranności w poprawnym formułowaniu. Nie lubię czytać tekstów obfitujących w wyrazy obce, gdzie muszę się zastanawiać nad ich znaczeniem.
    Przytoczone przykłady można by z powodzeniem zapisać jako: „Niedoukowe” zapisy prac (NZP).

    Lubię to

    • Takich przykładów, jak wyżej, które świetnie określiłeś jako NZP, jest baaaardzo dużo.. I nauka z książek napisanych w takim stylu to autentycznie wysiłek tytana. Zamiast efektywnie uczyć się, mąż traci czas na doszukiwanie się sensu w zdaniu. Porażka..
      Tak powinno się pisać, jak mówisz – jasno i prosto, Bo nie zawsze niezrozumiale znaczy mądrze..
      🙂

      Lubię to

  2. Wymądrzyła bym się, gdybym byków stylistycznych nie popełniała, ale jestem „artystą”, a „artyście” podobno można wszystko!…(wybaczyć) 😉

    Lubię to

    • Artystom wszystko wolno (czasem szybko 😉 ), ale wybacza się zawsze 🙂 Dlatego możesz się pomądrzyć i wymądrzyć :))
      Ale w opisach, jak we wpisie, trudno doszukać się artyzmu..

      Lubię to

      • Faktem jest natomiast, iż powyższe brzmi dla mnie co najmniej ,jak instrukcja obsługi przedmiotu, który bez zapoznania się z nią, można złożyć w 3 minuty…z instrukcją front drzwi ląduje na tylnej ściance szafy.;)

        Lubię to

        • Mój mąż praktykuje zasadę – jeśli zawiodą wszystkie sposoby, zajrzyj do instrukcji..
          Ale jesli instrukcja byłaby pisana tak, jak ten tekst, to lepiej, żeby jej w ogóle nie było..
          ;))

          Lubię to

          • Chyba dlatemu, nie czytam instrukcji, spisów treści i przepisów. Majstruję metodą prób i błędów, książka jest bardziej zaskakująca a przepisy sporządzam wedle uznania.Lubię odkrywać siebie samą i zaskakiwać.
            Mówię Ci, przerąbane.;D

            Lubię to

  3. Ooo to tak jakbym siebie czytala. Moj blog to moja terapia. Z polszczyzna na bakier ze wzgledu na brak kontaktu z jezykiem ale staram sie panie doktorze. I jakos lecimy…. 😉

    Lubię to

  4. Hehehe nieźle zamotane 😉 ale swego czasu mnie również zdarzało się tak pisać… zresztą zdarza się do tej pory… To chyba po prostu ewolucja języka polskiego 😉

    Lubię to

  5. Przyłączam się do Bagiennego – niestety, też rozumiem :D. Ale może dlatego że wychowany byłem w czasach kiedy dobranocki często były przesuwane albo anulowane z powodu przedłużającego się zjazdu albo plenum partii :D. A propos tego ostatniego, to przypomina mi się „Uniwersalny kod przemówień”. Nie wiem czy się z tym spotkałaś. Miało to najczęściej formę tabelki z wyrwanymi z kontekstu okrągłymi formułkami, które były jednak tak skonstruowane, że można je było dowolnie łączyć tworząc, jak się chwalili twórcy, kilkadziesiąt godzin ciągłego wykładu o niczym. Ktoś to stworzył przysłuchując się kolejnym relacjom z plenów naszej ukochanej i jedynej, niezapomnianej PZPR :D. Link do jednej z wersji tego kodu jest tu: http://mfiles.pl/pl/index.php/Uniwersalny_kod_przemówień

    Lubię to

    • Dzięki, Urdenie :)) Nie trafiłam na to, nawet nie miałam pojęcia, że komuś chciało się utworzyć taki kod, ale to jest super!:)) Uśmiałam się, tworząc sobie przemówionko o niczym :))
      Podziwiam, że masz tak wyćwiczone ucho (jak i Bagienny) na specyficzne teksty o wszystkim i niczym 😉

      Lubię to

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s