Przygoda w Макдональдс

Jest taki śliczny wiersz Gałczyńskiego o wróbelku:
„Wróbelek jest mała ptaszyna,
Wróbelek istota niewielka/…/”
Jeden wróbelek niewiele zwojuje, ale.. gdy będzie w ilości hmm.. mnogo, a mnogo, gdy połączy swe siły ze sprytnymi szpakami, z zachłannymi gołębiami, jeśli jeszcze do tego towarzystwa dołączy wrona siwa, to nie ma silnych na taką kompanię!! Przekonaliśmy się o tym w podkremlowskim McDonald’s (jak to pięknie brzmi po rosyjsku: Макдональдс) 🙂
W przerwie w zwiedzaniu Kremla poszliśmy na frytki i cappuccino do McDonaldsa. W środku nie było miejsca, dlatego usiedliśmy w ogródku i spokojnie posilaliśmy się. Powoli zaczęła zbierać się wokół nas ptasia kompania, najpierw jeden wróbelek, potem drugi, jakaś wrona, jakiś szpak, gołąb.. Wreszcie ptasie towarzystwo, nie czekając na zaproszenie, zaczęło nas obsiadać. Ekspansja, niczym front na Łuku Kurskim.. 😉 Ale to jeszcze nic! Zgubiło nas tzw. dobre serce, wystarczyło poczęstować gołębia frytką (słownie: jedną), a ptasi front ruszył!! Doszło do tego, że wróble stołowały się na naszym stoliku, a gołąb usiadł na ramieniu mojego męża i usiłował mu wyjadać frytki! Nie dawał się odgonić, ani zdjąć z ramienia, sprytnie unikał ręki, a potem przeskoczył na poręcz fotelika i frunąc na drugą stronę stolika, zahaczył o moją kawę, wylał ją na stolik, na frytki i stał się totalny Armageddon! Ledwie uratowałam aparat fotograficzny od wymoczenia w kawie!!
Zdjęć katastrofy brak 😉

Reklamy

44 myśli nt. „Przygoda w Макдональдс

  1. Ptactwo w miastach ma się całkiem nieźle. Jakoś (pewnie w związku z faktem, iż idzie zima) skojarzył mi się ten wróbel z bezdomnymi, którzy lgną do miasta w poszukiwaniu schronienia i ciepłego kąta na czas mroźnej zawieruchy. Są „wolni” z przymusu, a czasem z wyboru…coś na kształt tego ptactwa miejskiego, które dokarmiane nie potrafi ( w sensie: zabrano mu możliwość) samodzielnego starania się o pożywienie i bez wielkich skupisk miejskich skazane jest na wyginięcie. (taka wolna interpretacja 😉
    Aa macdonald pisany cyrylicą, wygląda zabawnie.

    Polubienie

  2. A ja tu się wczoraj opisałem, cały scenariusz machnąłem adaptując Alfreda Hitchcocka, o tym jak piękna Polka udaje się do Макдональдс a tam czeczeni przebrani za wróble, dzihadyści za wrony, coraz ich więcej i więcej. Gołąb samobójca wysadza się na dachu budki telefonicznej no i się zaczyna. Normalnie plac cały czerwony, miszyn ymposible i inne 007.

    Polubienie

    • Wugusiu, Nikt nic nie wie i dlatego masz już w kieszeni Oscara za scenariusz!! Jeszcze tylko musimy pomyśleć nad aktorami, proponuję duet Scarlett Johansson i Paweł Małaszyński.
      :))

      Polubienie

  3. Wszystko polega na wytrenowaniu. Paleta gestów u człowieka najwyraźniej jest skończona – człowiek nie jest w stanie wykonać takich ruchów, których gołąb by już nie przećwiczył :).

    Polubienie

    • Kto wie, może słowiańska dusza i serce na dłoni przejawia się w takich zachowaniach..? Chociaż raczej podejrzewam to, że Moskwa jest przeogromnym źródłem pożywienia dla wszelakiego zwierza.
      W skali ludzi jest podobnie. Moskwa ma prawie 12 milionów mieszkańców, ale ma też ok 2 milionów nielegalnych imigrantów, zwłaszcza z dawnych republik. Oni też ciągną do Moskwy, jak do ptaki do karmnika 😉

      Polubienie

  4. Ile ja bym dał za takie zdjęcia 🙂 Nie sądziłem, że są takie miejsca na Ziemi gdzie ptaki do tego stopnia są oswojone z obecnością człowieka. Owszem widywałem takie rzeczy w TV ale traktowałem to trochę w ramach fantastyki 😉

    Polubienie

    • W Gdyni w tym roku miałam bliskie spotkanie III-go stopnia z gołębiami. Jadły mi z ręki, dosłownie wyrywały kawałki jedzenia. Ale żaden nie pokusił się, by usiąść mi na ramieniu.
      Moskiewskie gołębie są bardzo „bezpośrednie” :))

      Polubienie

  5. Krukowate to najmądrzejsze ptaki, wcale nie sowy, które swój dobry PR zawdzięczają tylko wyglądowi, tym czasem nie potrafią kontrolować swojej defekacji. 🙂 To tak na marginesie. Zainspirowałaś mnie do napisania postu. Serdeczności!

    Polubienie

    • Zgadzam się z Tobą w 100%, krukowate są bardzo inteligentne! Wystarczy popatrzeć, jak świetnie radzą sobie z rozbijaniem orzechów, upuszczając je z pewnej wysokości, albo… podrzucają pod koła samochodów :))
      Idę poczytać, co też napisałaś 🙂

      Polubienie

      • Właśnie, to miałam napisać o krukowatych, fascynujące zwierzęta. A post zdaje się czytałaś. O Piotrze I Wielkim. 🙂 Nic mi się jeszcze, poza pomysłami, nie urodziło więcej. Post i tak jest długi. Ale wróbelki też są mądre, wracając do tematu głównego.

        Polubienie

  6. Co za koszmar. Ptaki w miastach to prawdziwa plaga. Jak mówią amerykanie o krakowskich gołębiach – latające szczury. 😉 PS Zawsze podziwiam zadziwiający talent Rosjan do przystosowywania „łacińskich” nazw do zapisu cyrylicą. 🙂

    Polubienie

    • Witaj Zaszewko 🙂 A czy wyobrażasz sobie miasta bez ptaków? Byłyby, jak wymarłe..
      Dziś plaga ptaków, a jutro.. ptaki pod ochroną. Tak szybko zmienia się ten nasz krajobraz, że trudno cokolwiek przewidzieć.. 😉

      PS. Trochę dziwnie się to czyta po rosyjsku, ale globalizacja zajrzała już wszędzie 😉

      Polubienie

      • Oczywiście nie wyobrażam sobie, ale często, szczególnie w metropoliach, zawodzi naturalna regulacja populacji ptaków. Pozostawiamy po sobie zbyt wiele „resztek”, przez co ptakom powodzi się „lepiej niż powinno”, więc władze z nimi walczą – jak w kołowrotku. 😉

        Polubienie

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s