Czyj jest Krym?

Zazwyczaj staram się trzymać z daleka od polityki, nie dlatego, że mnie to nie interesuje, czy nie dotyczy, ale dlatego, że patrząc z dystansu lepiej się widzi.
Tuż za naszą wschodnią granicą rozpala się marsowy ogień, trudno zatem nie zajmować się tym tematem, jak i nie dociekać, o co chodzi? co się dzieje? jakie są przyczyny? Każdy z nas ma jakąś teorię dotyczącą zawieruchy na Ukrainie, ale trudno zgłębić, jak jest naprawdę..
Przeczytałam dziś ciekawy artykuł na temat Krymu na stronie księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, gdzie Autor przytoczył historyczne fakty i tym samym naświetlił sprawę przynależności Krymu na przestrzeni ostatniego tysiąclecia. Otrzymałam pisemną zgodę księdza Tadeusza Zaleskiego, by umieścić Jego artykuł na moim blogu. Przeczytajcie, polecam!

Czyj jest Krym? 2014-03-15

Byłem i jestem nadal za integralnością Ukrainy. Jakakolwiek bowiem zmiana granic w Europie środkowo-wschodniej będzie otwarciem puszki Pandory i zachęci inne państwa do rewizji granic. W takich krajach jak Rumunia, Słowacja czy Węgry do dziś tlą się konflikty narodowościowe, spowodowane zmianami granic po I i II wojnie światowej. Dla przykładu, w skład obecnej Ukrainy wchodzi Ruś Zakarpacka, która przez tysiąc lat należała do Węgier (zamieszkuje ją bardzo silna mniejszość węgierska), oraz północna Bukowina, która należała do Rumunii.

Choć jestem przeciwny wspomnianej rewizji granic, to trzeba przypomnieć, że Krym nie jest „odwiecznie” ukraiński. W średniowieczu przechodził on z rąk do rąk. Jego południowe wybrzeże wraz ze słynnym miastem Teodozja, założonym przez Greków, przez kilkaset lat należało do Bizancjum. W XIII wieku zajęło je włoskie miasto-państwo Genua, tworząc tutaj swoje faktorie. Teodozję, przemianowaną na Kaffę, zamieszkiwali głównie chrześcijanie – Grecy, Włosi i Ormianie. Ci ostatni emigrowali stąd do Lwowa i Kamieńca Podolskiego. Warto przypomnieć, że to właśnie kupcy ormiańscy z Krymu ufundowali słynną katedrę ormiańską we Lwowie. W 1474 r. wybrzeże zdobyli Turcy, wcielając je do swego imperium.

Z kolei pozostałą część półwyspu władali Połowcy, którzy przybyli na te tereny z Azji, a od 1240 r. Mongołowie. Powstał tutaj chanat krymski, który w XV w. przyjął zwierzchnictwo Turcji. Stąd wyruszały wyprawy tatarskie, które przez kilkaset lat łupiły w niemiłosierny sposób tereny obecnej Ukrainy, należące najpierw do Litwy, a od Unii Lubelskiej w 1569 r. do Polski. Rzeczpospolita traciła w wyniku tych najazdów setki tysięcy swych obywateli, głównie Rusinów i Polaków. Ostatni najazd tatarski miał miejsce jeszcze po śmierci króla Jana III Sobieskiego.

Cały Krym w drugiej połowie XVIII wieku został podbity przez Rosję. W 1920 r. opanowali go bolszewicy, wcielając go do Rosyjskiej Federacyjnej SRR. W 1954 r. dla uczczenia 300. rocznicy Ugody Perejasławskiej (w ramach której Bohdan Chmielnicki podporządkował Kozaków carowi rosyjskiemu) władze radzieckie przekazały Krym Ukraińskiej SRR. W 1991 r. znalazł się on w składzie nieodległej Ukrainy. Patrząc na tysiącletnią jego historię ukraiński jest on dopiero od 60 lat.

Co do stosunków ludnościowych, to w XIX wieku rozpoczęła się emigracja Tatarów z Krymu, na miejsce których napłynęli Rosjanie. Na początku XX w. spis ludności wykazał taki stan: Tatarzy – 35%, Rosjanie – 33%, Rusini (Ukraińcy) – 12%, Niemcy – 6%, Żydzi – 4% oraz Grecy – 3%, Ormianie – 2% – Polacy – 1%.

Dzisiaj Rosjanie – 60%, Ukraińcy – 24% i Tatarzy – 12%. Z kolei jako język ojczysty aż 80% zadeklarowało rosyjski, a tylko 10% ukraiński.

Jaki będzie wynik referendum to łatwo przewidzieć. Najgorsze jednak jest to, że zmiana przynależności państwowej Krymu będzie przyczyną prawdziwej wojny, nie daj Boże, aby światowej.

EDIT 20.03.2014
Polecam jeszcze jeden wpis na blogu ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego pt. „Tragedia Ukrainy”.

2 3

Advertisements

19 myśli nt. „Czyj jest Krym?

  1. Trauma i spustoszenie gospodarcze po II wojnie światowej usadziło wszystkich „na tyłkach” na wiele lat. Osobiście nie spodziewałem się, że na początku lat 90-tych rozgorzeje konflikt w Europie prowadzący do ludobójstwa na wielką skalę (Chorwacja, Serbia). Mało ich los doświadczył? Widać za mało. A już wydawało się, że żyjemy w cywilizowanym świecie.
    Trzeba było nagle zweryfikować pojęcie „cywilizowany świat”. Nie trzeba daleko szukać, wszak na naszym własnym podwórku, są już siły potrafiące skutecznie podzielić Polaków. I to nawet nie w wojowaniu pomiędzy skrajną „lewicą” a skrajną „prawicą”. Zaczęły być istotne podziały w „centrum”. Do głosu dochodzą podziały, o których syte i tolerancyjne społeczeństwo zazwyczaj zapomina. No bo kto wychodzi na barykady? Ludzie bez środków do życia, bez perspektyw. To im podpowiada się wroga: bogacze, innowiercy, ludzie mówiący innym językiem… W zasadzie ludzkość już przerabiała wielokrotnie te scenariusze. Statystycznie rzecz biorąc wojny religijne to co najmniej połowa krwawych konfliktów. Wojny na tle „narodowym” też mają swoje poczesne miejsce. Stąd jedną z często wykorzystywanych strategii wojennych było „wynaradawianie”, wysiedlenia, etc.
    Tego co podziało się na Ukrainie trudno nie widzieć w kontekście historycznym (to odniesienie do zamieszczonego przez Ciebie tekstu). Istotne jest jednak to z czego nie zdawaliśmy sobie (chyba) sprawy. Jak słaba jest gospodarczo Ukraina. Może zmyliły nas mistrzostwa w piłce nożnej, może dialog z UE o wstąpieniu. Jakoś przestaliśmy zadawać sobie pytania dlaczego „pomarańczowa rewolucja” wydała tak marne owoce ;)))
    My, wiedząc już, że UE to zwykła piramida finansowa i forma nowoczesnej kolonizacji w białych rękawiczkach nie powinniśmy dziwić się, że Krym woli Rosję. Pewnie to wybór narzucony przez „zgodność językową” większości aktualnych mieszkańców, być może zainspirowany przez Moskwę, ale bądźmy uczciwi – niekoniecznie najgorszy.

    Lubię to

  2. Skoro UE uznała, że można dzielić Serbię i wydzielić z niej bez jej zgody poprzez referendum Kosowo, to niech się nie dziwi, że Krym będzie rosyjski, Pamiętam, jak Rosjanie ostrzegali, że tak się nie godzi (nie twierdzę, że mieli czyste intencje), więc teraz idą tą samą drogą.

    Lubię to

  3. Właśnie można to porównać do innej akcji dzielenia, o której wspomniał Caddi. Ale UE nic nie zrobi w tym kierunku, postraszą się i rozejdzie się po kościach. Współczuje ludziom na Ukrainie, będą przechodzić dokladnie to co my w Serbii na temat Kosovo. Rosja zagrabia Krym a część Serbii Kosovo i Metohija zagrabiły USA powoli sprzedając Albanii (wcześniej jednak eksploatując do dna).

    Lubię to

  4. Przypomina mi się zdanie wypowiedziane przez księcia Bogusława w Potopie do Kmicica. Trawestując je na dzisiejsze, można by rzec, że Ukraina to jest postaw sukna, które każdy ciągnie w swoją stronę. Nie mam żadnych złudzeń co do powodów ostatnich wydarzeń na Majdanie. W tej grze każdy coś ugra dla siebie. Rosja ugra, UE ugra i USA też. Tylko my jak zwykle zostaniemy z ręką w nocniku, bo mamy bardzo „bojowego” ministra spraw zagranicznych, który niczym lew w klatce, zamiast siedzieć cicho i rozgrywać co się da, udaje ze ryczy. Stare przysłowie rosyjskie mówi: tisze budziesz, dalsze jediesz. i to jest cała prawda.

    Lubię to

  5. Gdyby poprawnie chcieć rozwiązać problem Krymu, to referendum przynależności powinno odbyć się w ramach Ukrainy. Tylko skutek byłby przesądzony, bo oderwanie Krymu, nie leży w interesie państwa ukraińskiego. Obawiam się, że obecne otwarcie Ukrainy na UE, nie rozwiąże problemów w powszechnym zaspokojeniu potrzeb i „Majdan” może się powtórzyć, tylko przy wsparciu Kremla, a to byłoby klęską nie tylko Ukrainy. Ale na razie bądźmy dobrej myśli, że konflikt w jakimś miejscu wygaśnie.

    Lubię to

  6. Sytuacja podobna jak z Krajem Sudeckim zajętym po ogłoszeniu powstania Czechosłowacji, odcięto wtedy granicami ponad 3 miliony Niemców którzy wcale tego nie chcieli, kilkanaście lat po tym okazało się kwestią czasu odłączenie od Czechosłowacji tegoż terenu. Tak to jest, gdy się ustala granice geograficzne a nie narodowościowe. Krym w wyniku referendum odłączy się od Ukrainy, i jakkolwiek było by to historycznie uzasadnione, to jest to niebezpieczny precedens z uwagi na tlące się tu i ówdzie sentymenty i roszczenia. Spójrzcie na Górny Śląsk, czy choćby Opolszczyznę, sprawą Trynkiewicza zasłonięto fakt zasztyletowania burmistrza optującego za autonomią… To nie są sprawy błahe, jak się może wydawać. Z tego będzie jeszcze dużo iskier…

    Lubię to

  7. I już po referendum, jak należało się spodziewać, Krym opowiedział się za przyłączeniem do F.R. Faktycznie, mogło być zupełnie inaczej, gdyby referendum miało miejsce w Kijowie. Ciekawe, czy w referendum brali udział też Tatarzy krymscy, czyli najbardziej rdzenna ludnośc tego regionu? Tatarzy i Indianie w Ameryce mają bardzo podobny los, co za ironia? 😉
    No, ale już się stało. Teraz będzie dużo krzyku, gróźb i.. nic. Rosja nie odpuści tego regionu, bo ona nie prosiła o Krym, ale wzięła go metodą stanu zastanego. Piszecie o innych miejscach zapalnych, o konfliktach, które wciąż są nierozwiązane. Dodam jeszcze jeden ciekawy punkt zapalny, a mianowicie Morze Wschodniochińskie. Tam też ciągle coś iskrzy…
    Teraz, na bazie wydarzeń na Ukrainie, może nastąpić zaostrzenie ruchów narodowościowych wszedzie tam, gdzie swego czasu wprowadzono granice geograficzne, a nie narodowościowe, jak wspominał Punktpotrójny. I nie wierzę, że tym ludziom się nagle polepszy, gdy zaczną wojować o zmianę granic. Mozliwe, że jakimś siłom na świecie zależy, by co rusz wzniecać niepokoje. Nie wiem, co o tym sądzicie, ale moim zdaniem nie będzie wojny z Rosją, w każdym razie nie w wersji ogniowej, ale może być powtórka z zimnej wojny, izolacja Rosji, uniezależnienie się od rosyjskich zasobów energetycznych.
    Mam tez nadzieję, że Ukraina nie osłabnie zupełnie, bo to ani w jej interesie, ani naszym, czy UE. To może być (w przyszłości) na mapie unii czarna dziura, która pochłonie miliardy euro, by wyrównać poziom z resztą państw. Ale pożyjemy, zobaczymy.

    Lubię to

  8. Moim zdaniem Ukraina liczy się tutaj najmniej. Jest zbyt podzielona narodowościowo i politycznie. Armia jej jest słaba i zdemoralizowana, a niektóre fabryki ukraińskie o zgrozo nadal realizują kontrakty dla armii rosyjskiej.

    Lubię to

  9. Nie wiem, czy czytaliście dziś o tym, że byc może efektem ubocznym zawieruchy ukrainskiej będzie to, że Polska bedzie musiała wybudowac kanał przez Mierzeję Wislaną. To sprawa, która już kiedyś była rozpatrywana, ale ze względu na ogromne koszty, odkładana na nieokresloną przyszłość. Teraz może się okazać, że owa przyszłość nadeszła. Jeśli nasze stosunki z Rosją pogorszą się, to z pewnością kanał będzie potrzebny na już.

    Tak, też mam nadzieję, że wygra rozsadek…

    Lubię to

    • Sytuacja za naszą wschodnią granicą rozwija się niezwykle dynamicznie. Własciwie trudno cokolwiek przewidzieć, czy np jutro nie dojdzie do ostrych starc. Teraz potrzeba tam przekonującego negocjatora, by ugasic to, co się żarzy, bo naprawdę wszyscy na tym stracą. (zyskają tylko ci, których wymienił Urden 😉

      Cos się dziwnego dzieje w Europie.. Zaczyna się rozpadać, zamiast jednoczyć. Wenecja chce autonomii, Katalonia chciała już dawniej, kto wie, może nadejdzie kolej na Bawarię, Śląsk, i inne?

      Lubię to

  10. Bardzo ciekawy artykuł, choć sama sprawa z rosyjską akcją na Krymie jest absurdalna. Można było przewidzieć, że tak skończy się to referendum, wydaje się, że Rosja świetnie to zaplanowała. Frekwencja w wyborach wyniosła bodaj 123% – mimo, możliwie tragicznych konsekwencji tej sytuacji, wynik referendum wywołuje gorzki uśmiech – takie rzeczy są możliwe chyba tylko w Rosji.

    Lubię to

    • W przypadku Krymu warto sobie przypomnieć historię Kosowa, całkiem niedawną. Tylko, że wtedy Rosja była przeciw powstaniu tego panstwa, do dziś nie uznaje Kosowa.
      Masz rację, też widziałam gdzieś ten własnie wynik referendum, zastanawia mnie, skąd się taki wynik wziął? 😉 Logicznie jest nieuzasadniony 😉

      Lubię to

  11. Mnie sprawa Krymu przypomina rozbiory… Sprawa ta uświadomia jaką iluzją jest pokój w Europie i ile punktów zapalnych jest co dzień gaszonych mniej lub bardziej skutecznie. Irlandia też według wielu nie jest w pełni niepodległa, bo północna część wciąż należy do Zjednoczonego Królestwa, od którego na przykład chce się właśnie odciąć Szkocja. Pochodzę ze Śląska, gdzie również dużo mówi się o autonomii. Znam takich, co marzą, że Lwów wróci do Polski. I takich, którzy chcieliby oddania nam Królewca.
    Język chyba nie jest miarą tożsamości narodowej – w Irlandii zaledwie garstka mówi po irlandzku, a dominuje angielski. Dopiero w ostatnich latach rząd podjął rzeczywiste kroki w celu krzewienia irlandzkiego i zbudowania społeczeństwa dwujęzycznego. W krajach postsowieckich różnie do kwestii języka podchodzono – Litwini dla przykładu postawili na jeden język (z tego powodu Polonia na Litwie czuje się uciskana), a Ukraina nie zadbała o zepchnięcie rosyjskiego na drugi plan. Fakt, że oba są podobne (choć ukraińskiemu bliżej do białoruskiego, niż do rosyjskiego), ale właśnie dlatego zawsze się dziwiłam, gdy słyszałam rosyjski w ukraińskich mediach.
    A Rosja? Rosja to inny świat… ale o tym pisał już Gogol (nota bene urodzony na Ukrainie 😉 )

    Lubię to

    • Zawsze tak jest – jak my cos zdobywamy, czy zabieramy, to ok, ale jak nam zabierają – raban. 😉
      Miesza się w Europie, oj, miesza.. Z jednej strony UE, która ma na celu stworzenie „organizmu panstwowego” o ujednoliconych przepisach, a z drugiej bulgocze i miesza się w tym kotle.. Jestem ciekawa, które panstwo i który region będzie następny do autonomii? Szkocja? Katalonia?
      Naprawdę, żyjemy w ciekawych czasach..

      Lubię to

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s