Gdy rozkwitają kasztany, przychodzi czas matur.

„To był maj! Pachniała Saska Kępa szalonym, zielonym bzem..!” – jak śpiewała Maryla Rodowicz.
Najmocniej pachnie właśnie ten zwykły, pojedynczy bez, czyli lilak pospolity, który rozkwita razem z kasztanami, a właściwie kasztanowcami zwyczajnymi i obwieszcza, że nadszedł czas matur.
Pamiętam tamten czas, gdy serce wyrywało się do parku, za miasto, a siła wyższa zmuszała do siedzenia w szkolnej auli i rozwiązywania zadań maturalnych. A potem był ostatni spacer szkolnymi korytarzami, ostatnie spojrzenie na tablicę w swojej klasie, ostatni raz zasiedliśmy wszyscy w swoich ławkach… było coś wzruszającego w tym, coś zwyczajnie niezwyczajnego, jak postawiona ostatnia kropka w wypracowaniu, która kończyła ważny etap w naszym życiu…

Wszystkim, którzy zmagają się teraz z egzaminami życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki!! 🙂

Reklamy

34 myśli nt. „Gdy rozkwitają kasztany, przychodzi czas matur.

  1. ja pamiętam swoją maturę, gdzie nie chciały kwitnąć kasztany. Powiedziałam wtedy sobie, że jak kasztan nie zakwitnie nie podchodzę do matury bo będzie to oznaczać pecha 😛 i cóż, gdy naszedł ten dzień, rano powitał mnie kasztanowiec w pełnej wiosennej krasie 🙂 🙂 i było dobrze 😉

    Polubione przez 3 ludzi

  2. Za tydzień wybieram się na kolejne rocznicowe, rocznicowo okrągłe, spotkanie naszej klasy maturalnej. Nasza „wychowawczyni” potwierdziła obecność 😉 Co ciekawe jako klasa nie byliśmy tak zgrani jak teraz, po latach…

    Polubione przez 2 ludzi

    • A ja właśnie teraz się zorientowałam, że to okrągła rocznica matury 🙂 Spotykamy się w tym roku, ale na szczeblu ogólnoszkolnym, nie klasowym, bo moje LO obchodzi swoje 70-lecie, jest więc okazja do spotkania.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Ze mną jest chyba coś nie tak, bo maturę pisałam raptem 2 lata temu, a niewiele z niej pamiętam. Poza zadaniami. Tematy wypracować dalej śnią mi się po nocach. 😀

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Wtedy wszystko kwitło, kasztany, bzy i jabłonie. Kuło sie po nocach, zeby nie wypaść beznadziejnie. Polski to pikuś, ale matma! Kociokwik. Pomogłam kolezance z polskiego, ona za mnie strzelila matmę, po latach miło wspominać.
    Patrząc na Twoje Goldi zdjęcia czuje maj na skórze, ech… cudny.:)

    Polubione przez 2 ludzi

    • Pisemne to był w ogóle pikuś 😉 Bardziej drżałam przed ustnymi, a potem okazało się, że nie było się czego bać 🙂 I tak sobie myślę, Wioorciu, że wtedy mieliśmy wiedzę prawie wszechstronną, z wielu dziedzin, że znało się cykl rozwoju chełbi modrej i reakcję estryfikacji kwasu octowego z alkoholem etylowym, że rachunek różniczkowy, cotangensy i krzywe miareczkowania mieliśmy w jednym palcu. Tylko po co nam to było wiedzieć? Czy kiedykolwiek nam się to przydało W ŻYCIU? 🙂 Obawiam się, że nie.
      Ale może właśnie się przydało… do wspomnień? ;D

      Lubię to

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s