A sio luty, sio..!

Umyka luty, aż miło. Zakończy się kolorowo i wesoło w nadchodzący wtorek, w ostatki 🙂 Bardzo mi to odpowiada, bo mimo że lubię zimę, to jednak tęskni mi się do wiosny, do cieplejszego słońca, do radosnego śpiewu ptaków, do soczystych, zielonych trawników, ukwieconych mniszkiem i jaskrami 🙂
A propos – często mylą mi się kaczeńce z jaskrami, ale wyczytałam, że kaczeńce lubią podmokłe tereny, zatem to, co wiosną kwitnie żółto na trawnikach powinno być jaskrem.
W piątek postraszyła nas zima, że jeszcze nie odeszła:

Ale i tak krojąc czosnek znalazłam zapowiedź wiosny. Zielono mi... 😀

Reklamy

12 myśli nt. „A sio luty, sio..!

  1. Uwielbiam wszelkie potrawy z czosnkiem. Są nie tylko smaczne, ale również zdrowe.
    A ptaki od jakiegoś czasu śpiewają coraz weselej. Ruszyły z przelotami gęsi, kaczki, łabędzie i „żurawie, żurawie” 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Oj, tak, zaczyna się teraz ruch na niebie 🙂 Szkoda, że najlepsze godziny dnia muszę spędzać w pomieszczeniu, ale liczę, że w weekendy może dojrzę jakieś klucze nad głową 🙂 Liczę, że na Twoje „Plamce” pojawią się zdjęcia wiosennych przelotów 🙂

      Lubię to

    • 🙂
      Pewna moja znajoma, nieżyjąca już od dawna, opowiadała mi, jaki miała sposób na chłopaka, który jej się nie podobał, ale ona jemu bardzo. Było to przed II w.ś, inne czasy, inne zwyczaje.. Chłopak bardzo nalegał na randkę, więc Pani Lodzia umówiła się z nim, ale przez spotkaniem najadła się cebuli i czosnku 😀 I taki miała chuch, że się chłopak już nie odważył umówić 😀

      Lubię to

    • Racja, też o tym słyszałam. Mój guru kuchni, maestro Julian, mówił o tym na którymś z warsztatów kulinarnych (bywam na takowych 🙂 ), ale nie pamiętam, dlaczego.. Zazwyczaj przekrawam ząbek czosnku wzdłuż i usuwam zieleninę, ale te ząbki były bardzo małe i nie było widać, że wiosennieją od środka 😉

      Polubione przez 1 osoba

        • Skoro tradycja mówi, że trzeba usuwać zielone, to nie ma rady, tradycję należy uszanować. Być może masz rację z goryczką, ale kto to może teraz wiedzieć..?
          Przypomina mi to anegdotę o pieczeniu mięsa na święta. Młoda pani domu pierwszy raz ma upiec pieczeń i pyta matkę o przepis. Matka opowiada, co po kolei trzeba zrobić, ale zaznacza, że na końcu koniecznie trzeba okroić mięso z 2 końców. Córka pyta, po co to? Matka odpowiada, że tak nakazuje tradycja, że jej matka tak robiła, jej babka i prababka też. Wnuczka jednak była dociekliwa i poszła zapytać prababcię, o co chodziło z tym okrawaniem mięsa przed pieczeniem. A prababcia mówi – widzisz wnusiu, zawsze piekło się kawał mięsa, a ja miałam taką małą brytfankę, więc żeby się mięso w niej zmieściło, trzeba je było nieco okroić.

          Polubione przez 1 osoba

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s