Pełny sens Adwentu

http://eremmaryi.blogspot.com/2015/11/peny-sens-adwentu.html

Pełny sens Adwentu

Rozpoczynamy święty czas Adwentu… Ewangelia czytana dzisiaj na Mszy świętej odnosi się do tego, co będzie dziać się na końcu czasów. „Moce niebios zostaną wstrząśnięte” i ludzie „ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą” (por. Łk 21, 25-28. 34-36). Taki wybór tekstu jest całkowicie niezrozumiały, jeśli zatrzymamy się jedynie na powierzchownym skojarzeniu Adwentu z „bożonarodzeniowym świętowaniem”. Trafniejsze wydawałoby się „jakieś słowo”, które wprowadza w klimat świątecznego przebywania przy Bożym Dziecięciu. Wszystko jednak jest w porządku. Dzisiejszy tekst Ewangelii wręcz rewelacyjnie wydobywa pełnię chrześcijańskiego sensu okresu, który właśnie rozpoczynamy.

W kontekście współczesnych realiów, warto uświadomić sobie trzy fundamentalne poziomy podejścia do Adwentu: nie-chrześcijański, częściowo chrześcijański i w pełni chrześcijański.
Na pierwszym poziomie wszystko ogranicza się do stopniowo rozkręcanej „magii” świątecznych zakupów. Sieci handlowe na swój sposób naśladują kalendarz liturgiczny. W ten sposób powstała swoista handlowa wersja „adwentu”, który rozumiany jest jako „kupowanie prezentów” i „korzystanie ze świątecznych promocji”. Jest to wielka redukcja duchowego bogactwa do materialnego posiadania. Ale reinterpretacja jest jeszcze głębsza. W przestrzeni publicznej poprawnie polityczne staje się używanie jedynie określeń w rodzaju „Wesołych Świąt”. „Boże Narodzenie” zostaje usunięte, aby nie drażnić niewierzących lub wyznawców innych religii, np. muzułmanów. Jezus, którego narodzenie jest pierwotnym źródłem istnienia adwentowego czasu, zostaje usunięty lub traktowany jedynie jako „marketingowy punkt zaczepienia”. Miejmy świadomość tej pokusy, gdyż jesteśmy podświadomie nasycani tym niechrześcijańskim myśleniem.

Na drugim poziomie wchodzimy w zdrową logikę chrześcijańską. Tym razem cały akcent pada na relację pomiędzy Adwentem i Bożym Narodzeniem. Podejmowane jest duchowe przygotowanie do uroczystości Narodzenia Pańskiego, która jest rozumiana jako wspomnienie pierwszego przyjścia Syna Bożego do ludzi. W centrum jest Tajemnica Wcielenia, czyli prawda, że w Jezusie Bóg stał się człowiekiem. Kolejne tygodnie Adwentu są czasem radosnego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. W sercu rodzi się narastające pragnienie, aby po raz kolejny ujrzeć Boże Dziecię złożone w betlejemskim żłóbku. Piękną pomocą w tych duchowych przygotowaniach jest tradycja porannych Mszy świętych zwanych „Roratami” oraz rekolekcje, przeżywane w parafii lub w innej formie. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to jeszcze pełne chrześcijańskie znaczenie Adwentu.

Otóż wspomnienie pierwszego przyjścia Jezusa kieruje nasze dusze ku oczekiwaniu na Jego ostateczne przyjście na końcu czasów. W ten sposób odsłania się głęboki sens dzisiejszego fragmentu Ewangelii o czasach ostatecznych. Tak naprawdę przeżywamy Adwent w pełni po chrześcijańsku dopiero wtedy, gdy przygotowując się do świąt Narodzenia Pańskiego jednocześnie na nowo wzbudzamy w sobie pragnienie ujrzenia Jezusa Chrystusa „twarzą w Twarz”. To będzie dopiero pełnia Bożego Narodzenia w naszym życiu, bez żadnej doczesnej zasłony. Stanie się tak dopiero „na końcu czasów”, co dla konkretnego człowieka oznacza moment śmierci.

Dla chrześcijanina śmierć nie jest „smutnym końcem”, ale „radosnym początkiem” narodzin dla Nieba. Dlatego Adwent jest także zachętą do radosnego oczekiwania dnia swego odejścia z tego świata do Wieczności. W tej perspektywie właściwie całe życie jest Adwentem. Umrzeć to wielki Boży dar. Kto mówi, że jest chrześcijaninem, ale woli jeszcze „pożyć tutaj” niż odejść do Pana, tak naprawdę nie do końca wierzy, że bezpośrednia kontemplacja Jezusa jest największym Szczęściem. „Pobożne praktyki” i „rodzinne świętowanie” to jeszcze nie wszystko. Autentyczna wiara jest dopiero wtedy, gdy ufnie przyjmujemy przyjście Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa, i zaproszenie do uczestniczenia w Wiecznej Szczęśliwości z Bogiem.

Samotność, zwłaszcza pustelnicza, jest w tym względzie wielką pomocą. Będąc w pustelni „samotnym przed Obliczem Samotnego”, bardzo ucieszę się, gdy z chwilą mej śmierci dokona się doskonałe zespolenie naszych samotności… Oto pełnia Bożego Narodzenia, bez żadnej doczesnej zasłony…

29 listopada 2015 (Łk 21, 25-28. 34-36)

Reklamy