Poczekajmy na lepsze dni

Marzec to już właściwie wiosna. Do pracy nie jadę po ciemku, podobnie też wracam do domu za dnia. Definitywnie czuje się w powietrzu wiosnę. Od tygodnia, czy dwóch widuje się na niebie klucze żurawi i gęsi, zaczęły się wiosenne migracje ptaków. Niestety, nie miałam szczęścia zrobić zdjęcia przelatującym gęsiom, ale liczę, że w weekend to mi się uda.
Zadziwił mnie piątkowy poranek. Było dość pochmurnie i nagle słońce dosłownie rozdarło pokrywę chmur i zaświeciło mi prosto w oczy. Nie mogłam się oprzeć i pstryknęłam zdjęcie telefonem 🙂
Wiem, że nadchodzą lepsze dni 🙂

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Lipcowy wieczór jest równie piękny, jak poranek

Banalna historia – słońce wschodzi i zachodzi.
Ale gdy ogląda się takie zachody słońca, jak wczoraj lub dziś, to banał urasta do nieprzeciętnego zjawiska 🙂
Lubię te kiczowate widoczki i wcale mi z tego powodu nie jest wstyd 😀

Panna Marcjanna to kapryśna kobieta..;)

W paru słowach – informuję, że remont trwa, ale ja wciąż dycham, ludzie i koty odliczają się każdego dnia, mam też obiecane od Panów Fachowców, że w piątek będzie koniec wymiany instalacji. Nie znaczy to, że będzie już potem sielanka, bo sprzątanie i usuwanie śladów remontu z pewnością potrwa jeszcze przez weekend, ale w następny tydzień zamierzam wkroczyć „na czysto”:)
Marzec rozpoczął się kaprysami pogodowymi, jakby to była Panna Marcjanna. To, co się wczoraj działo, to istny melanż – rzęsisty deszcz, grad, śnieg i piękne słońce!! Wszystko w ciągu kilku godzin, jak w jakimś kalejdoskopie;) Brakowało mi tylko tęczy. A ponieważ miałam wczoraj trochę spraw do załatwienia w mieście, to mnie i ulało, i usiekło;) Za to pod wieczór pogoda sprawiła piękną niespodziankę, czego dowód jest na zdjęciach:

ADSC03632 ADSC03635