Wiosno, wiosenko, jakaś ty piękna!

Aż się chce patrzeć, podziwiać, wdychać zapach kwiatów i cieszyć najpiękniejszą porą roku – WIOSNĄ 🙂

„Anioł o zielonych oczach” – Anna Szczepańska

Czy może być coś piękniejszego od anioła o zielonych oczach? Nie umiem go sobie wyobrazić, nie znam też nikogo, kto mógłby powiedzieć, że go widział… Spotkać tak piękną, niezwykłą istotę, to by dopiero było coś! Jednak w życiu, jak to w życiu, zdarzają się niespotykane rzeczy…
Kilka miesięcy temu przyfrunął do mnie „Anioł o zielonych oczach”. Autorką jest Pani Anna Szczepańska, która ma w swoim dorobku wiele tomików poezji, a „Anioł…” ma być swego rodzaju podsumowaniem twórczości, chociaż z tego, co wiem z pewnego źródła, Ania nie odłożyła pióra do lamusa, ani nie przegoniła weny 😉 Książka jest samą poezją, tą pisaną wierszem, jak też wplecioną w rozmyślania Autorki na przeróżne tematy. Znaleźć w niej można też ballady i legendy. Gdy otwieram tomik na losowo wybranej stronie przenoszę się w inny wymiar, w tak piękny świat, jaki czasem trudno sobie wyobrazić, a który Autorka wyczarowuje słowami, nastrojem… Wiele wierszy dotyczy bardzo osobistych przeżyć, to zapis rozmów, rozmyślań, zapis miłości, radości, tęsknoty, bólu, a czasem buntu. Perła pośród innych tomików poezji, jakie można spotkać w księgarniach.
Dziękuję Aniu za przepiękny wiersz, który mi zadedykowałaś, jest dla mnie, jak plaster na bolące miejsce ❤

Przepiękne zdjęcie na okładce wykonała Pani Jolanta Kalinowska (photokalino.wordpress.com).

 

Pierwsze pąki magnolii

Od wczoraj zrobiło się nieco cieplej i od razu czuje się wiosenny powiew. W miniogródku przed moją pracą zakwitły magnolie 🙂 Póki co właściwie są to tylko pąki, ale oczekiwanie na pełny rozkwit jest najpiękniejsze.. 🙂 Niedawno widziałam na drzewie na moim podwórku tokującego samca sójki (tak przypuszczam, że to był pan sójka, a nie pani). Wydawał z siebie niezbyt głośne dźwięki, poruszał głową w górę i w dół, stroszył pióra na głowie, a potem usiadł na gałęzi i (być może) czekał na partnerkę. Wiosna, wiosna.. 🙂

Październikowy listopad

Jak Wam minęła niedziela? Odpoczęliście, jak należy? 🙂
Dawno nie było tak pięknego dnia w listopadzie, a niedzieli szczególnie 🙂
Gdyby nie kalendarz, miałabym podejrzenie, że jest najwyżej październik, a nie już 20 listopada. Słoneczny dzień, ciepło, lekki wiatr, wspaniałe światło, zwłaszcza przed zachodem. Na klombach znów pojawiły się pąki kwiatów, przyroda reaguje szybko na ciepełko.
Co dobre, szybko mija, trzeba szykować się do kolejnego tygodnia nierównej walki z obowiązkami w pracy…
Dobrego tygodnia! 🙂

Chwila

Gdzieś między dniem i nocą, między myślą i dotykiem pojawia się szczelina między światami.
Płonie światłem odbitym od pyłów stratosfery, załamanym w pryzmacie człowieczego losu.
Spada nagle kandelami, by pożegnać drzewa ostatnim blaskiem.
Żyje uratowana przez miliony pikseli.
adsc00817_2

Na spotkanie z pełnią księżyca

Nie da się ukryć, że nadciąga wcześniejsza zima. Śnieg popadał tu i ówdzie, a temperatura spadła z wrażenia, a nawet wbiła się lekko pod poziom zerowy. Wiatr dmie, duje, wieje, czy jak tam się w różnych regionach Polski mówi, a człowiek bez czapki, szalika i rękawiczek w oka mgnieniu zamienia się w trzęsącą galaretę..
Pani Zimo, nie tak się umawialiśmy w zeszłym roku, trochę za wcześnie się pojawiasz..! Co innego północ Europy, czy Syberia, tam już od września bywa biało. Miało być globalne ocieplenie, a wyszło, ze jest mała epoka lodowcowa..
Ale zimno, czy nie, spacer jest powinnością i przyjemnością, zwłaszcza, gdy do ulubionego parku 🙂 Wczoraj wybraliśmy się, by zresetować głowę po tygodniu spraw wszelakich, nawdychać się rześkiego powietrza i napatrzeć do woli na przyrodę. Słońce wiodło nas na pokuszenie, a księżyc uwiódł swoją krągłością i wielkością.
Już jutro jest pełnia, jakich mało, pojawi się supermoon, ogromny księżyc, podobno takiego wielkiego nie było od kilkudziesięciu lat (70-80)! Ale obawiam się, że z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych pełni nie zobaczymy, to „na zapas” ustrzeliłam fotki z „jutrzejszej” pełni 😉 Enjoy 🙂