Maj! :)

Pięknie zaczął się maj 🙂 Przede wszystkim dopisała pogoda. Kto mógł i chciał, ten wybrał się na majówkę za miasto. W tym roku biorąc 3 dni urlopu zyskiwało się 9 dni wolnego! Gdzie na świecie zdarzają się takie rarytasy? 😉 Urlopu nie brałam, bo i tak niedługo mam planowany wypoczynek, zatem nie było potrzeby.
Po południu wybraliśmy się na spacer, zajrzeliśmy do lodziarni Al Passo na przepyszne lody naturalne, oczywiście z ciasteczkowym misiem 🙂 Piotrkowska tętniła życiem, jak na główną arterię miasta przystało. Majowe lato nastało z rozmachem, dosłownie wybuchło bzami, które pachną oszałamiająco, mniszkiem i setkami pięknych tulipanów, które widać na trawnikach. Tradycyjnie kilka zdjęć ze spaceru.
Wszystkim życzę pięknego, ciepłego i wspaniałego maja! 🙂 

 

Light Move Festival – Łódź’2017

W ostatni weekend września Łódź jaśniała światłem, skrzyła się kolorami i rozbrzmiewała muzyką i była jak Nowy Jork. Skąd to porównanie? Mówi się, że Nowy Jork nigdy nie śpi. Tym razem Łódź nie spała, tętniła życiem do późnej nocy i wczesnego poranka 😉 I ja tam byłam, a co widziałam, to Wam zapodałam 😀
Nagrałam też kilka projekcji, ale nie wiem, czy publikując te filmy nie naruszę praw autorskich, stąd tylko zdjęcia z festiwalu.

Urodziny Łodzi

W ostatni weekend lipca Łódź obchodziła urodziny. Które to już? Niezbyt okrągłe, ale okazałe – 594-te! 🙂 Prawa miejskie nadał Łodzi król Władysław II Jagiełło 15-go lipca 1423 roku. Początkowo była to niewielka osada, której mieszkańcy zajmowali się handlem.
Ale nie będę Was zanudzać datami, liczbami, nazwiskami, faktami z historii naszego miasta, bo jest piękne lato, termometr pokazywał dziś w słońcu 42 ºC, a nieba nie skaziła najmniejsza chmurka 🙂
O Łodzi pisałam już we wpisie z 2015 roku. Jeśli ktoś chciałby zaczerpnąć więcej szczegółów dotyczących historii Łodzi, polecam: link1 i link2 . Zamiast wielu słów, będzie trochę zdjęć z sobotniego spaceru po ulicy Piotrkowskiej i z Pasażu Róży (Piotrkowska 3).

Piotrkowska i Glamour Decor

Gdyby Święta Bożego Narodzenia miały być jutro (jak w Cerkwi Prawosławnej, wg. kalendarza juliańskiego), byłyby naprawdę mroźne, śnieżne, prawdziwie zimowe i glamour. Ale od kilku lat jest w Polsce tak, że gdy są Święta, to albo pada deszcz, albo jest sucho i „czarno”. Śnieg przybywa z opóźnieniem i zazwyczaj nie ma go wiele. Dlatego tegoroczna zima jest zaskakująco „tradycyjna” – wprawdzie nieterminowa, ale za to ilościowo i jakościowo biała, puchata, taka, jak kiedyś 🙂
Kiedyś„, to takie pojęcie, którego nie bardzo chcę nadużywać, ale coraz częściej mi się to zdarza.
Kiedyś to były zimy..” „kiedyś to były lata..”, „kiedyś to było to, tamto, owamto..” 😉
Ale prawda jest taka, że i „kiedyś” była bylejakość, miernota i chłam, żadne czasy nie są idealne 😉
Zmiany dokonują się ciągle i chwała Bogu za to 🙂
Łódź też przybrała odświętną szatę, by podkreślić świąteczno-noworoczny czas. Kilka fotek sprzed paru dni, gdy śnieg dopiero co zaczynał padać. Poniżej Piotrkowska na odcinku od Jaracza/Więckowskiego do 6 Sierpnia/Traugutta:

Festiwal Światła – Light Move Festival, Łódź’2016 „Ostatni taki smok”

I stało się! W weekend od 7 do 9 października 2016 roku  jesienna Łódź zamieniła się po raz 6-ty w nieziemską, baśniową krainę. Magia opanowała nasze miasto, światło, ruch, sztuka, imaginacja wzięły je we władanie.
W tym roku motywem przewodnim jest oniryzm. Kilkadziesiąt świetlno-muzycznych instalacji i 5 mappingów prowadzi nas do krainy snów i koszmarów sennych..
Kto chce i może, niech zobaczy na własne oczy wszystko to, co dzieje się na Piotrkowskiej oraz w Parku Staromiejskim, Sienkiewicza, aż do stacji przesiadkowej zwanej Stajnią Jednorożców.
Byłam, podziwiałam, a co mogłam, to uwieczniłam i dzielę się z Wami 🙂
Dobrego odbioru! Pokochaj z nami Łódź! 🙂

Frania (Ach, Franka, Franka..)

Na Piotrkowskiej w mieście Łodzi
Ludziom dobrze się powodzi.
Przed Ratuszem na żądanie
Urządzają sobie pranie.
Pralka stoi tam niezwykła
Starodawna, z mody wyszła.
Wygląd ma nieatrakcyjny

Wąż cieknący, awaryjny..
Jednak do dobrego prania
Nic nie służy, tak, jak Frania!

Znalazłam stary apaszowski utwór w wykonaniu łódzkiej grupy skifflowej NO TO CO (czy kto jeszcze pamięta, że był taki zespół? 🙂 ) Filmik okraszony jest zdjęciami „moich kątów” 🙂