„Stałaś w smudze” – Krzysiek Pyrek i Piotrek Szewczyk

O tym, że Anna Szczepańska doceniana jest przez innych artystów może zaświadczyć to, że muzycy chętnie sięgają po jej wiersze. O „Balladzie o Dunajcu” pisałam już wcześniej, a dziś proponuję kolejne cacuszko, przepiękną energetyczną balladę w góralskim stylu „Stałaś w smudze”, wyśpiewaną przez Krzyśka Pyrka i Piotrka Szewczyka i ich Nową Kapelę.
Piosenka łatwo wpada w ucho i założę się, że będziecie ją nucić z upodobaniem 🙂

 

Reklamy

„Anioł o zielonych oczach” – Anna Szczepańska

Czy może być coś piękniejszego od anioła o zielonych oczach? Nie umiem go sobie wyobrazić, nie znam też nikogo, kto mógłby powiedzieć, że go widział… Spotkać tak piękną, niezwykłą istotę, to by dopiero było coś! Jednak w życiu, jak to w życiu, zdarzają się niespotykane rzeczy…
Kilka miesięcy temu przyfrunął do mnie „Anioł o zielonych oczach”. Autorką jest Pani Anna Szczepańska, która ma w swoim dorobku wiele tomików poezji, a „Anioł…” ma być swego rodzaju podsumowaniem twórczości, chociaż z tego, co wiem z pewnego źródła, Ania nie odłożyła pióra do lamusa, ani nie przegoniła weny 😉 Książka jest samą poezją, tą pisaną wierszem, jak też wplecioną w rozmyślania Autorki na przeróżne tematy. Znaleźć w niej można też ballady i legendy. Gdy otwieram tomik na losowo wybranej stronie przenoszę się w inny wymiar, w tak piękny świat, jaki czasem trudno sobie wyobrazić, a który Autorka wyczarowuje słowami, nastrojem… Wiele wierszy dotyczy bardzo osobistych przeżyć, to zapis rozmów, rozmyślań, zapis miłości, radości, tęsknoty, bólu, a czasem buntu. Perła pośród innych tomików poezji, jakie można spotkać w księgarniach.
Dziękuję Aniu za przepiękny wiersz, który mi zadedykowałaś, jest dla mnie, jak plaster na bolące miejsce ❤

Przepiękne zdjęcie na okładce wykonała Pani Jolanta Kalinowska (photokalino.wordpress.com).

 

100-lecie odzyskania niepodległości Polski

11.11.1918 – symboliczna data odzyskania niepodległości przez Polskę po 123 latach nieistnienia na mapie świata. Jasne światło wśród nocy porozbiorowej… Jaka jest dziś nasza Polska, nasza Biało-Czerwona? Każdy może ocenić sam w swoim sercu…

A ja z wielką przyjemnością będę świętować 100-lecie i poczytywać wiersz Polaka z wyboru, Mariana Hemara:

Nikt z nas z Ojczyzną umów nie zawierał.
Z nikim Ją pacta nie wiążą conventa,
Jak mu żyć przyjdzie, jak będzie umierał,
Że go dostrzeże w tłumie, że spamięta.
Że — choć spóźnionej — nie cofnie buławy
Odchodzącemu. Niesytemu sławy.

Nie przyrzekała oszczędzać goryczy,
Ani że słodkim będzie karmić chlebem,
Ani że łzy, czy zasługi policzy
I krzyk dosłyszy pod wysokim niebem.
Niczyje do niej nie dotrą pretensje
O “wolność”, “równość”, o łupy i pensje.
Czytaj dalej

„Szukałem Cię wśród jabłek” – Grzegorz Tomczak i Iwona Loranc

Szukałem Cię wśród jabłek, czereśni, pomarańczy
Na łące nad jeziorem, gdzie wodna nimfa tańczy
W księgarniach i kwiaciarniach, wpierw słowa potem kwiaty
I miałem z tym szukaniem prawdziwe cztery światy

W kabałach i pasjansach i tam, gdzie wszystko znika
I w kinie na seansach, i w Górnych gdzieś Ustrzykach
Szukałem w poczekalniach, na wszystkich dworcach świata
Pytałem listonosza, wróżbitę i prałata

A gdy mnie już widziałeś, na wiecznie zielnej łące
Ktoś nagle zakrył Księżyc, a potem zgasił Słońce
A gdy mnie już widziałeś, w obłoku jeszcze sennym
Ktoś nagle zgasił Słońce i potem zakrył Księżyc

Szukałam Cię na morzu, wypatrywałam w górach
Pod ziemią Cię szukałam i w umazanych chmurach
I w gwiazdach Cię szukałam, w tej kosmogonii wiecznej
Jechałam Wielkim Wozem, na Drodze byłam Mlecznej

Szukałam Cię na drzewach, wśród liści i kasztanów
Zjechałam do Braniewa, do ojców Franciszkanów
Na pasach Cię szukałam i przeszłam każdą drogę
Szukałam i wołałam: Nie mogę już! Nie mogę!

A gdy mnie odnalazłeś na wiecznie zielnej łące
Ktoś nagle zakrył Księżyc, a potem zgasił Słońce
I znów przemierzać będę, wszechświaty tropem ptasim
Aż ktoś zakryje Księżyc, na zawsze Słońce zgasi

W ostatnią sobotę karnawału byłam w Teatrze Małym, który faktycznie jest mały, ale przytulny i sympatyczny 🙂 W takim teatrze scena jest o krok, na wyciągnięcie ręki, a aktorzy są, jak dobrzy znajomi. Sztuka była, jak przystało na karnawał, komedią kryminalną z niebanalnym zakończeniem.
Przejrzałam repertuar teatru na najbliższe tygodnie i wpadło mi w oko nietypowe przedstawienie – występ aktorów śpiewających:
„Artyści występują razem niezwykle rzadko. Zobaczyć ich na żywo na koncercie to rarytas. Oboje tworzą wspaniały duet, który wielokrotnie doczekał się uznania wielbicieli. Ich piosenka „Szukałem cię wśród jabłek” znalazła się na 1. miejscu na liście przebojów Trójki. Koncert związany jest z ukazaniem się najnowszej płyty pt. „Opowieści o kobietach”.”

https://www.teatr-maly.pl/spektakle/o-powiesci-o-kobietach-koncert-duetu-iwona-loranc-i-grzegorz-tomczak.html
Zajrzyjcie do Małego, małe jest piękne 😀

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka

Poznań nie od dziś słynie z dobrych pomysłów. Tym razem nie chodzi o sprawy gospodarcze, ale o kulturę i to nie elitarną, wręcz przeciwnie – tę, która trafiła pod strzechy w dosłownym sensie 🙂 Mural z poezją! Na tyle Starej Papierni od strony ulicy Estkowskiego przy Szyperskiej powstał mural z wierszem znanego poznaniaka, Stanisława Barańczaka pt. „Jeżeli porcelana to wyłącznie taka”. W Poznaniu jest to już kolejny tego typu mural (Zbigniew Herbert, Wisława Szymborska), a czy są podobne gdzieś w Polsce? Nie wiem. Mnie się podoba taka forma ekspresji poezji 🙂

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inna ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

Stanisław Barańczak

Tuwim, koń i czapka Mikołaja

W Łodzi znajduje się najstarsza i pierwsza lecznica weterynaryjna utworzona na ziemiach polskich. Działa prawie nieprzerwanie od 1891 roku. Wybudowali ją dwaj lekarze weterynarii: Alfred Kwaśniewski i Karol Hugon Warikoff. Wtedy, w 1891 roku lecznica znajdowała się pośród lasu, na obrzeżach Łodzi! (stąd obecna nazwa dzielnicy: Polesie).
Kto by pomyślał, że w ciągu 20-30-40 lat Łódź zmieni się diametralnie, a Lecznica „Pod koniem” będzie blisko centrum miasta.
Charakterystycznym elementem budynku jest attyka z metalową rzeźbą konia, o którym pisał Julian Tuwim w „Kwiatach Polskich”: 
„… Z okna widać było konia
Metalowego. Stał bez jeźdźca
I dawno nęcił mnie, wałkonia,
By wskoczyć – i galopem z miejsca.
A był to także czas zapatrzeń
w dym, szarość, nudę, czad ponury
Gwiazdy, słabość wciąż i rzadsze…
Więc się zbuntujmy i ożyjmy.
Rumaku weterynaryjny.
Wzlećmy nad ten Kominogród
W pełen astralnych zwierząt ogród,
W świętego Jana sny prorocze!
Do pierwszej dowieź mnie mgławicy,
A kiedy się na Zodiak wtoczę.
Tam cię już puszczę, tam przeskoczę
Na grzbiet Gwiaździstej Niedźwiedzicy.
Lecz stał jak wryty. Zziąbł i przemókł.
Dym gryzł go w oczy, żarła rdza.
A nie odwrócił nawet łba.
Nawet nie zarżał. Trudno. Nie mógł.”

Nie wiadomo, jak i skąd się wzięła czapka Mikołaja na końskiej głowie, ale taki widok pasuje do świąteczno-noworocznego czasu.

 

Chwila

Gdzieś między dniem i nocą, między myślą i dotykiem pojawia się szczelina między światami.
Płonie światłem odbitym od pyłów stratosfery, załamanym w pryzmacie człowieczego losu.
Spada nagle kandelami, by pożegnać drzewa ostatnim blaskiem.
Żyje uratowana przez miliony pikseli.
adsc00817_2