Na spotkanie z pełnią księżyca

Nie da się ukryć, że nadciąga wcześniejsza zima. Śnieg popadał tu i ówdzie, a temperatura spadła z wrażenia, a nawet wbiła się lekko pod poziom zerowy. Wiatr dmie, duje, wieje, czy jak tam się w różnych regionach Polski mówi, a człowiek bez czapki, szalika i rękawiczek w oka mgnieniu zamienia się w trzęsącą galaretę..
Pani Zimo, nie tak się umawialiśmy w zeszłym roku, trochę za wcześnie się pojawiasz..! Co innego północ Europy, czy Syberia, tam już od września bywa biało. Miało być globalne ocieplenie, a wyszło, ze jest mała epoka lodowcowa..
Ale zimno, czy nie, spacer jest powinnością i przyjemnością, zwłaszcza, gdy do ulubionego parku 🙂 Wczoraj wybraliśmy się, by zresetować głowę po tygodniu spraw wszelakich, nawdychać się rześkiego powietrza i napatrzeć do woli na przyrodę. Słońce wiodło nas na pokuszenie, a księżyc uwiódł swoją krągłością i wielkością.
Już jutro jest pełnia, jakich mało, pojawi się supermoon, ogromny księżyc, podobno takiego wielkiego nie było od kilkudziesięciu lat (70-80)! Ale obawiam się, że z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych pełni nie zobaczymy, to „na zapas” ustrzeliłam fotki z „jutrzejszej” pełni 😉 Enjoy 🙂

Wodne walki o piękną Helenkę

Kalendarz zafundował nam dodatkowy dzień zimy. Od rana drzewa bieliły się białym puchem, co mnie zdziwiło, bo jeszcze w niedzielę zdawało mi się, że wiosna napiera uparcie i nie cofnie się ani o milimetr. Trudno, kalendarz nie kłamie, dziś jest coś pomiędzy lutym, a marcem, więc każdy wariant pogodowy jest dozwolony 😉
Na zdjęciach poniżej kacze boje o względy pięknej kaczuchy 🙂

„Pozimie”, czy przedwiośnie?

Wczoraj wybraliśmy się do parku, żeby zobaczyć, czy już coś widać i słychać w sprawie wiosny. Wprawdzie nie znalazłam wyraźnych oznak, że pani W. jest tuż za zakrętem, ale…
Ale staw powoli odmarza, kaczki się o tym zwiedziały i wróciły, na drzewach grubieją pączki, na trawniku coś się żywiej zieleni, a ptaki śpiewają koncertowo… 🙂
I zastanawiam się – jeszcze „pozimie” to, czy może już przedwiośnie..? 😉