Poznański wieczór

Zupełnie niedawno wróciłam z Poznania. Wyjechaliśmy zaraz po pracy, by odebrać dziecię z lotniska. To był naprawdę intensywny dzień i pełen cudownych wrażeń 🙂 Radość ze spotkania z latoroślą przeplatała się z doznaniami wizualnymi, polegającymi na ochach i achach nad poznańskim zachodem słońca i wkrótce potem wschodem księżyca. Przewspaniałe widowisko! O ile udało mi się zrobić kilka zdjęć zachodu słońca, to niestety, księżyc nie chciał się ładnie ufiksować w obiektywie podczas jazdy samochodem, dlatego nie mam za wiele do pokazania. Dawno nie widziałam tak wspaniale złoto-czerwonego dukata tuż nad horyzontem..!

Dopisane 21.08.2016 r.
Okazało się, że dziecię również łapało łysego w obiektyw, dlatego mogę Wam zaprezentować zdjęcia 🙂 Teraz już widać, ze nie żartowałam mówiąc o księżycu na końcu drogi..

Reklamy