Superksiężyc i Łódź w świątecznym ubranku

Zupełnie nie ogarniam, jak to możliwe, że listopad (chyba to był listopęd!) minął mi w tempie przelatującego meteorytu…!? 30 dni podobnych do siebie, jednakowo markotnych listopadowym spleenem, krótkich i coraz krótszych, chłodnych i coraz chłodniejszych.. Gdyby nie dwa ważne listopadowe święta, to powiedziałabym, że nic zupełnie się nie działo.
A tu już grudzień zapukał w okiennice i powitał śniegiem, póki co, dość nieśmiałym 😉 W niedzielę była pełnia, a nawet super pełnia księżyca 🙂 Ostatnia w 2017 roku.. I z okazji tego spektaklu niebo rozsunęło kurtynę chmur i spłynęło na ziemię srebrzyste światło księżyca. Łódź wypiękniała od tego widoku, co zanotowałam obiektywem aparatu. Zapraszam do obejrzenia kilku migawek 🙂

Na spotkanie z pełnią księżyca

Nie da się ukryć, że nadciąga wcześniejsza zima. Śnieg popadał tu i ówdzie, a temperatura spadła z wrażenia, a nawet wbiła się lekko pod poziom zerowy. Wiatr dmie, duje, wieje, czy jak tam się w różnych regionach Polski mówi, a człowiek bez czapki, szalika i rękawiczek w oka mgnieniu zamienia się w trzęsącą galaretę..
Pani Zimo, nie tak się umawialiśmy w zeszłym roku, trochę za wcześnie się pojawiasz..! Co innego północ Europy, czy Syberia, tam już od września bywa biało. Miało być globalne ocieplenie, a wyszło, ze jest mała epoka lodowcowa..
Ale zimno, czy nie, spacer jest powinnością i przyjemnością, zwłaszcza, gdy do ulubionego parku 🙂 Wczoraj wybraliśmy się, by zresetować głowę po tygodniu spraw wszelakich, nawdychać się rześkiego powietrza i napatrzeć do woli na przyrodę. Słońce wiodło nas na pokuszenie, a księżyc uwiódł swoją krągłością i wielkością.
Już jutro jest pełnia, jakich mało, pojawi się supermoon, ogromny księżyc, podobno takiego wielkiego nie było od kilkudziesięciu lat (70-80)! Ale obawiam się, że z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych pełni nie zobaczymy, to „na zapas” ustrzeliłam fotki z „jutrzejszej” pełni 😉 Enjoy 🙂