Festiwal Światła – Light Move Festival, Łódź’2016 „Fantasia”

Po ziejącym ogniem smoku pora na fantazje senne. Mapping na fasadzie kościoła przy ul. Sienkiewicza wprowadza w bardziej radosny nastrój i jest antidotum na skołatane nerwy po oglądaniu festiwalowych koszmarów sennych… 😉
Bryła kościoła Podwyższenia św. Krzyża nadaje się idealnie do projekcji wielkoformatowych – życzę fantastycznego odbioru 🙂

Reklamy

Festiwal Światła – Light Move Festival, Łódź’2016 „Ostatni taki smok”

I stało się! W weekend od 7 do 9 października 2016 roku  jesienna Łódź zamieniła się po raz 6-ty w nieziemską, baśniową krainę. Magia opanowała nasze miasto, światło, ruch, sztuka, imaginacja wzięły je we władanie.
W tym roku motywem przewodnim jest oniryzm. Kilkadziesiąt świetlno-muzycznych instalacji i 5 mappingów prowadzi nas do krainy snów i koszmarów sennych..
Kto chce i może, niech zobaczy na własne oczy wszystko to, co dzieje się na Piotrkowskiej oraz w Parku Staromiejskim, Sienkiewicza, aż do stacji przesiadkowej zwanej Stajnią Jednorożców.
Byłam, podziwiałam, a co mogłam, to uwieczniłam i dzielę się z Wami 🙂
Dobrego odbioru! Pokochaj z nami Łódź! 🙂

Light Move Festival – Łódź 2015

Na stronie Light Move Festival czytamy: Rok 2015 został proklamowany przez ONZ Międzynarodowym Rokiem Światła i Technologii Wykorzystujących Światło. W tym roku 5 edycja Light.Move.Festival.Łódź 2015 odbyła się w drugi weekend października: 09 – 11.10., codziennie od 18:45 – 24:00. Mieliśmy szczęście, że pogoda dopisała, i mimo że nie było za ciepło, to najważniejsze, że bez opadów. W ubiegłych latach Festiwal Światła, bo tak popularnie nazywamy tę imprezę, odbywał się głównie na ulicy Piotrkowskiej w stronę Parku Staromiejskiego, czyli Parku Śledzia. W tym roku główne miejsca pokazów to tradycyjnie już Piotrkowska oraz EC1, kościół na rogu Tuwima/Sienkiewicza oraz boczne uliczki odchodzące od Piotrkowskiej.
I ja tam byłam, zdjęcia robiłam, a co zobaczyłam, to na blogu zamieściłam 😀
(filmy będą deczko później 😉 )

Łódzkie murale: ul.Żeromskiego 103

O tym, że Łódź jest pełna zrujnowanych, starych kamienic, nie muszę nikomu mówić. Jeśli kogokolwiek w Polsce zapyta się, co sądzi o Łodzi, odpowiedź jest jedna. Powszechnie uważa się to miasto za brzydkie, bez perspektyw, zaniedbane..
Gdy w wyniku przemian ustrojowych i jakby to zgrabnie określić „restrukturyzacji” upadł łódzki przemysł, wydawało się, że miasto umarło. Na szczęście powoli odradza się, ale w zadziwiającej formie. Okazuje się, że Łódź może być trendy, że mogą ją pokochać artyści!:)) Brzydota, stare mury mogą być znakomitą materią dla artystów tworzących murale.  Znacie murale? Znacie:) Od parunastu lat w naszych miastach pojawiają się na ścianach domów różne malunki i dzieła sztuki, firmowane przez artystów z całego świata. Staram się fotografować łódzkie murale, bo są naprawdę ciekawe, wtapiają się w tło i – co ważne – ożywiają przestrzeń. Pokazałam już kiedyś mural na budynku przy straży pożarnej.
Ale są murale i murale – dziś niespodzianka:) Mural nietypowy, bo wykonany zupełnie inną techniką, niż zazwyczaj – zamiast pędzla użyto wiertarki!
Nie widziałam jeszcze takiego dzieła, dlatego bardzo mnie zaciekawiła ściana budynku na rogu ulic Żeromskiego i Kopernika.
O tym, jak powstawało owo dzieło i kto jest autorem poczytacie tu: Zamiast pędzla z farbą – wiertarka
Pochwalę się, że łódzkie murale są w światowej czołówce – Łódź została wyróżniona przez portal boredpanda.com wśród 20 najlepszych miast street artu:))
Od kilku lat mamy w Łodzi festiwal Urban Forms, który został zaliczony przez francuski magazyn „Graffiti Art Magazine” do 5 najważniejszych festiwali na świecie!
Ciekawostką niech będzie fakt, że przyjeżdżają do nas turyści, by zwiedzać miasto… szlakiem murali!!:)  

Przyjedźcie do Łodzi, zapraszam:)))

mural_Zeromskiego_103