Kolorowe Kresy cz.2

A potem był Augustów.. Chciałoby się zaśpiewać:
„Augustowskie noce
Nad brzegami drzemiące,
Noce parne, gorące
Osłonięte przez mgłę….”
Pogoda sprzyjała, było słonecznie, ciepło, prawie lato:) Zanim wsiadłam na statek Sajno i zaczął się rejs, zajrzałam do znajdującego się w porcie Muzeum Kanału Augustowskiego. Jedna niewielka salka z przeróżnymi eksponatami, na ścianie ogromny napis ułożony z drewienek: „Kanał Augustowski źródłem przemian i postępu”.
🙂
Płynęliśmy Kanałem Augustowskim do Studzienicznej, gdzie czekała nas kolejna atrakcja w postaci sanktuarium Matki Boskiej, ale i ciekawostka – tam znajduje się najstarszy dąb w północno-wschodniej Polsce. W międzyczasie pogoda usiłowała nam pokrzyżować zwiedzanie, niebo poszarzało, grzmiało w dali, ale były to tylko straszaki;)
Z tony, a może i dwóch ton zdjęć wybrałam zaledwie x-dzieści, by oddać nastrój rejsu, by choć w ułamku przekazać to, co odczuwałam w tamtej chwili..


I jeszcze kilka słów o przewodniku. Był nim Jan Bacewicz – fantastyczny przewodnik, pasjonat Ziemi Suwalskiej, historyk, dziennikarz, nauczyciel. Znakomicie opowiadał, przytaczał różne historie, anegdoty, taki przewodnik to skarb:) tu o nim:
http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Jan_Bacewicz
i tu http://www.radio5.com.pl/?id=1&ia=42938 .

Kolorowe Kresy cz.1

Jak pewnie Wiecie z mojego wpisu na Blogspocie, pod koniec maja byłam na wycieczce na polskich Kresach i na Litwie. I… jestem zauroczona!! Cudny rejon, emanujący pozytywną energią, piękna przyroda, historyczne miasta i miejsca:))
Ten wpis powinien ukazać się znacznie wcześniej, ale spotkała mnie tzw. złośliwość przedmiotów martwych, bo komputer, chociaż czasem gada, żywy raczej nie jest;) Złośliwość polegała na tym, że BEZPOWROTNIE skasowałam sobie wpis, w który włożyłam mnóstwo energii i czasu, a gdy oczom ukazała się pustka, stwierdziłam, że dam sobie spokój z pisaniem na blogu. Przeszło mi to, bo przecież nie będę robić tragedii z powodu utraty wpisu;)
Nie jest to zapis chronologiczny z wycieczki, ale bardziej wrażenia, którymi chcę się z Wami podzielić.
Byliście w Drohiczynie? Nie? 😉 To stary gród koronacyjny, jeden z czterech w Polsce – po Gnieźnie, a przed Krakowem i Warszawą. W Drohiczynie odbyła się w 1253 roku koronacja Daniela Romanowicza (prawnuka Krzywoustego) na króla Rusi (króla, nie cara!). Kiedyś miasto miało duże znaczenie, leżało na szlakach kupieckich, jednak podupadło po potopie szwedzkim i już nigdy nie odzyskało swej wielkości. Ale klimat jest tam fantastyczny, z Góry Zamkowej jest piękny widok na Bug, płynący zakolami i wijący się naturalnie.. Drohiczyn ukochał Daniel Olbrychski, który wychował się tam, a obecnie ma swój dom i często tam przebywa.

Kolejnym miejscem, które odwiedziłam, była Grabarka. Święta Góra Grabarka, Wzgórze Pątników, to prawosławne sanktuarium i miejsce pielgrzymek. U stóp góry bije uzdrawiające źródełko, ponoć woda z niego leczy z wszelkich chorób. Na wzgórzu stoją setki, czy raczej tysiące krzyży prawosławnych, obok jest cerkiew. Tuż za cerkwią znajduje się jedyny w Polsce żeński monastyr (klasztor żeński św. Marty i Marii). Grabarka to święte miejsce dla prawosławnych, czuje się tam nastrój skupienia i modlitwy. Co roku w sierpniu przybywają z całej Polski liczne pielgrzymki i pojawiają się kolejne krzyże.

Jedynym mankamentem podczas zwiedzania Grabarki były komary.. dużo komarów..;/ To istotny mankament tego miejsca, dlatego wszystkich, którzy wybierają się do Grabarki latem przestrzegam, że komarów tam w bród..;) Resztę dopowiedzą zdjęcia, miłego oglądania!:)