Urlop

Zaczynam urlop 🙂 Będę odpoczywać, spacerować, regenerować siły i jeść, co mi podadzą 🙂
I oczywiście, fotografować 🙂

Reklamy

Uroczysko

Czasem niewiele potrzeba, by człowieka uszczęśliwić.. Trochę ciepłego wiatru, odrobina słonka, polne kwiaty, zapach lasu, nieduża rzeczka, ważki fruwające nad wodą… I nieważne, co dzieje się w polityce, nieważne, czy jakiś celebryta znów się skichał, a celebrytka wyszła za mąż po raz enty…
Spakowaliśmy się i wybraliśmy na niedługi urlop, by znaleźć się w uroczysku…
Czyż nie piękna jest nasza mazowiecka przyroda? 🙂

Przedświątecznie

Za chwilę Wielkanoc.. Nie pytam, czy u Was wszystko już gotowe do Świąt, bo znam odpowiedź 🙂 Zresztą, całe to pieczenie, gotowanie, sprzątanie, mycie, szaleństwo w oczach i amok w głowie to tylko zewnętrzna, mniej ważna część Wielkanocy.
Prawdziwym celem jest odrodzenie duchowe, napełnienie serca nadzieją i wiarą, by mieć siłę do pokonywania wszelkich trudności i ufność, że przyszłość niesie Dobro.

A póki co wszystkim zalecam odpoczynek, jak na załączonym obrazku 😀

Sielankowy koniec urlopu

Dzisiejszy spacer do parku Poniatowskiego jak zwykle dał powody do zadowolenia. Pogoda wspaniała, towarzystwo również, fajne widoczki, po prostu sielanka 🙂
A jutro znów wracam na trasę, urlop się skończył, trzeba będzie się przyzwyczaić do codzienności.. Wszystko, co dobre, szybko mija. Ale co tam! Już za rok będzie kolejny urlop, a te parę miesięcy zleci błyskawicznie 😉

Wycieczki poza sezonem – Chęciny

Znacie zamek w Chęcinach? No, pewnie! Kto by nie znał, kto by tam choć raz w życiu nie był?;) Kilka dni temu wybraliśmy się z Połówkiem na mały odpoczynek w Góry Świętokrzyskie. Była to w pewnym sensie podróż sentymentalna, szlakiem wycieczki z lat szkoły podstawowej…:) W planach był Zamek w Chęcinach i Święty Krzyż, czyli Łysa Góra, klasztor oraz dymarki w Nowej Słupi. To były udane 3 dni, wszystko nam sprzyjało, nawet kapryśna zazwyczaj aura postanowiła być łaskawa:) Poza tym wyjazd w Świętokrzyskie na początku grudnia to absolutny niski sezon, turystów ze świecą nie uświadczysz, zatem wszędzie spokój, luźno, można zwiedzać wedle uznania, a przede wszystkim można kontemplować przyrodę i wszelkie inne okoliczności:)) Tak lubię:))
Poniżej kilka impresji:

ADSC01273 ADSC01295 ADSC01320 ADSC01326 ADSC01331 ADSC01332 ADSC01335 ADSC01345 ADSC01352 ADSC01355 ADSC01368

 

Przygoda w Макдональдс

Jest taki śliczny wiersz Gałczyńskiego o wróbelku:
„Wróbelek jest mała ptaszyna,
Wróbelek istota niewielka/…/”
Jeden wróbelek niewiele zwojuje, ale.. gdy będzie w ilości hmm.. mnogo, a mnogo, gdy połączy swe siły ze sprytnymi szpakami, z zachłannymi gołębiami, jeśli jeszcze do tego towarzystwa dołączy wrona siwa, to nie ma silnych na taką kompanię!! Przekonaliśmy się o tym w podkremlowskim McDonald’s (jak to pięknie brzmi po rosyjsku: Макдональдс) 🙂
W przerwie w zwiedzaniu Kremla poszliśmy na frytki i cappuccino do McDonaldsa. W środku nie było miejsca, dlatego usiedliśmy w ogródku i spokojnie posilaliśmy się. Powoli zaczęła zbierać się wokół nas ptasia kompania, najpierw jeden wróbelek, potem drugi, jakaś wrona, jakiś szpak, gołąb.. Wreszcie ptasie towarzystwo, nie czekając na zaproszenie, zaczęło nas obsiadać. Ekspansja, niczym front na Łuku Kurskim.. 😉 Ale to jeszcze nic! Zgubiło nas tzw. dobre serce, wystarczyło poczęstować gołębia frytką (słownie: jedną), a ptasi front ruszył!! Doszło do tego, że wróble stołowały się na naszym stoliku, a gołąb usiadł na ramieniu mojego męża i usiłował mu wyjadać frytki! Nie dawał się odgonić, ani zdjąć z ramienia, sprytnie unikał ręki, a potem przeskoczył na poręcz fotelika i frunąc na drugą stronę stolika, zahaczył o moją kawę, wylał ją na stolik, na frytki i stał się totalny Armageddon! Ledwie uratowałam aparat fotograficzny od wymoczenia w kawie!!
Zdjęć katastrofy brak 😉

Pozdrowienia z Moskwy! :)

Kilka zdjęc z dzisiejszego spaceru po Moskwie. Teraz już widać, dokąd mnie wywiało 😉
Na zdjęciach Galeria Trietakowska, Kreml, Cerkiew Chrystusa Zbawiciela, Kamienny Most na rzece Moskwa, rzeźba Michaiła Szemiakina „Dzieci są ofiarami przywar dorosłych”. Na jednym ze zdjęć widać po obu stronach rzeki Moskwy niekończący się sznur samochodów.

Gdy oglądaliśmy rzeźbę w parku, dochodziły nas głośne dźwięki klaksonów. Zastanawialismy się, co się dzieje? Strajk? Protest taksówkarzy? Nie! To godzina powrotu do domu i nerwy kierowców, stojących w korku i nie mogących włączyć się do ruchu. W ten sposób zwracali uwagę policjanta, by spojrzał na nich nieco łaskawiej i machnął ręką w ich stronę..
Pozdrawiam Wszystkich :))