Niebo na trawniku, czyli ponownie zachwycam się wiosną :)

Czy niebo spadło na trawnik? Skąd wziął się ten piękny kobierzec? 🙂 Wierzyć, nie wierzyć, przeczytać warto. Najpierw cytat:
„8 kwietnia 2016 w łódzkim „Expresie Ilustrowanym” ukazał się ciekawy artykuł pt: „Zagadka cebulic rozwiązana ?”. Według opowieści p. Janusza Złotnickiego: „… Wtedy stryj powiedział mi, skąd się tu wzięły … Od zawsze w parku im. Klepacza odbywały się zbiórki harcerskie … Wśród harcerek, które przyjeżdżały tu tuż po I wojnie światowej, koleżanek siostry stryja, były dziewczyny, które wcześniej, jeszcze w czasach carskiej Rosji, też trafiły na Sybir. To one przywiozły kilka cebulek i zasadziły pod dębem …” (źródło Expressilustrowany.pl)
Co roku zakwita w parku im. ks. bp. M.Klepacza niebieski łan cebulicy syberyjskiej i śnieżnika lśniącego. Nie wiem, czy to prawda, czy miejska legenda, ale ponoć w parku Klepacza znajduje się największe w Polsce skupisko tych roślin utworzone przed 1945 rokiem.
W parku jest około 240 drzew, z których 24 wpisane są na listę pomników przyrody. Najokazalszy, największy i budzący podziw jest ogromny dąb o nazwie „Fabrykant”, którego ogromny konar (>20 m) podparty jest w kilku miejscach. Dąb jest stary, ale na tle innych staruszków dębów w Polsce to wciąż młodzieniec.  Prawdopodobnie posadzono go ok 1826 roku.
Za moich studenckich czasów był to park St. Worcella (za starą halą sportową).
Park był kiedyś ogrodem należącym do rodziny Richterów, która przyjechała do Łodzi z Czech w 1825 roku. Zaczynali od chałupnictwa i niedużej manufaktury, by po ok. 30 latach stać się jednym z ważniejszych i wpływowych rodów fabrykanckich w Łodzi.
W parku znajdują się 2 wille braci Richterów – Józefa i Reinholda. Kto oglądał filmy „Kingsajz”, czy „Rzeczpospolitą Babską”, ten widział oba pałace również od wewnątrz. A ja mam jeszcze inne wspomnienie związane z willą Józefa Richtera – dawno temu brałam tam ślub, bo w latach 1976-1993 mieścił się tam Pałac Ślubów dla Łodzi-Polesie z jednymi z najpiękniejszych sal ślubów w Łodzi 🙂 I tak to od „niebieskich kwiatków” przeszłam niczym w wehikule czasu do swoich młodych lat… 🙂

Reklamy

Tuwim, koń i czapka Mikołaja

W Łodzi znajduje się najstarsza i pierwsza lecznica weterynaryjna utworzona na ziemiach polskich. Działa prawie nieprzerwanie od 1891 roku. Wybudowali ją dwaj lekarze weterynarii: Alfred Kwaśniewski i Karol Hugon Warikoff. Wtedy, w 1891 roku lecznica znajdowała się pośród lasu, na obrzeżach Łodzi! (stąd obecna nazwa dzielnicy: Polesie).
Kto by pomyślał, że w ciągu 20-30-40 lat Łódź zmieni się diametralnie, a Lecznica „Pod koniem” będzie blisko centrum miasta.
Charakterystycznym elementem budynku jest attyka z metalową rzeźbą konia, o którym pisał Julian Tuwim w „Kwiatach Polskich”: 
„… Z okna widać było konia
Metalowego. Stał bez jeźdźca
I dawno nęcił mnie, wałkonia,
By wskoczyć – i galopem z miejsca.
A był to także czas zapatrzeń
w dym, szarość, nudę, czad ponury
Gwiazdy, słabość wciąż i rzadsze…
Więc się zbuntujmy i ożyjmy.
Rumaku weterynaryjny.
Wzlećmy nad ten Kominogród
W pełen astralnych zwierząt ogród,
W świętego Jana sny prorocze!
Do pierwszej dowieź mnie mgławicy,
A kiedy się na Zodiak wtoczę.
Tam cię już puszczę, tam przeskoczę
Na grzbiet Gwiaździstej Niedźwiedzicy.
Lecz stał jak wryty. Zziąbł i przemókł.
Dym gryzł go w oczy, żarła rdza.
A nie odwrócił nawet łba.
Nawet nie zarżał. Trudno. Nie mógł.”

Nie wiadomo, jak i skąd się wzięła czapka Mikołaja na końskiej głowie, ale taki widok pasuje do świąteczno-noworocznego czasu.