Zima zima zima

Od kilku dni mamy (wreszcie) zimę nie tylko w kalendarzu, ale i za oknem. Pada śnieg, świat pojaśniał, ziemia odpoczywa.. Trudno powiedzieć, jak długo potrwa taki stan, bo pogoda stała się mało przewidywalna. Pamiętam, że w ubiegłym roku zapowiadano zimę stulecia, długą, ciężką, z dużymi opadami śniegu i rekordowymi mrozami. I taka zima nastała, ale… w Ameryce, gdzie w niektórych stanach USA było zimniej, niż na biegunie północnym! W Polsce ledwo ledwo słupek rtęci spada ździebko poniżej zera, ale przed nami jeszcze luty, wszystko się może zdarzyć… Kilka dni temu, gdy do Polski zbliżał się orkan Fryderyka, w Łodzi napadało sporo śniegu, a wieczorem wiatr nieco pohulał. Udało mi się zrobić niewiele zdjęć, bo ciągle miałam obiektyw oblepiony płatkami śniegu.

Dziś od rana sypało białym szaleństwem, co zobaczycie na zdjęciach i krótkim filmiku.

Reklamy

A sio luty, sio..!

Umyka luty, aż miło. Zakończy się kolorowo i wesoło w nadchodzący wtorek, w ostatki 🙂 Bardzo mi to odpowiada, bo mimo że lubię zimę, to jednak tęskni mi się do wiosny, do cieplejszego słońca, do radosnego śpiewu ptaków, do soczystych, zielonych trawników, ukwieconych mniszkiem i jaskrami 🙂
A propos – często mylą mi się kaczeńce z jaskrami, ale wyczytałam, że kaczeńce lubią podmokłe tereny, zatem to, co wiosną kwitnie żółto na trawnikach powinno być jaskrem.
W piątek postraszyła nas zima, że jeszcze nie odeszła:

Ale i tak krojąc czosnek znalazłam zapowiedź wiosny. Zielono mi... 😀