A sio luty, sio..!

Umyka luty, aż miło. Zakończy się kolorowo i wesoło w nadchodzący wtorek, w ostatki 🙂 Bardzo mi to odpowiada, bo mimo że lubię zimę, to jednak tęskni mi się do wiosny, do cieplejszego słońca, do radosnego śpiewu ptaków, do soczystych, zielonych trawników, ukwieconych mniszkiem i jaskrami 🙂
A propos – często mylą mi się kaczeńce z jaskrami, ale wyczytałam, że kaczeńce lubią podmokłe tereny, zatem to, co wiosną kwitnie żółto na trawnikach powinno być jaskrem.
W piątek postraszyła nas zima, że jeszcze nie odeszła:

Ale i tak krojąc czosnek znalazłam zapowiedź wiosny. Zielono mi... 😀

Reklamy

Piotrkowska i Glamour Decor

Gdyby Święta Bożego Narodzenia miały być jutro (jak w Cerkwi Prawosławnej, wg. kalendarza juliańskiego), byłyby naprawdę mroźne, śnieżne, prawdziwie zimowe i glamour. Ale od kilku lat jest w Polsce tak, że gdy są Święta, to albo pada deszcz, albo jest sucho i „czarno”. Śnieg przybywa z opóźnieniem i zazwyczaj nie ma go wiele. Dlatego tegoroczna zima jest zaskakująco „tradycyjna” – wprawdzie nieterminowa, ale za to ilościowo i jakościowo biała, puchata, taka, jak kiedyś 🙂
Kiedyś„, to takie pojęcie, którego nie bardzo chcę nadużywać, ale coraz częściej mi się to zdarza.
Kiedyś to były zimy..” „kiedyś to były lata..”, „kiedyś to było to, tamto, owamto..” 😉
Ale prawda jest taka, że i „kiedyś” była bylejakość, miernota i chłam, żadne czasy nie są idealne 😉
Zmiany dokonują się ciągle i chwała Bogu za to 🙂
Łódź też przybrała odświętną szatę, by podkreślić świąteczno-noworoczny czas. Kilka fotek sprzed paru dni, gdy śnieg dopiero co zaczynał padać. Poniżej Piotrkowska na odcinku od Jaracza/Więckowskiego do 6 Sierpnia/Traugutta: